Chodzi o zmianę ordynacji wyborczej, wyśmianej kilka dni temu przez "Fakt", która miała zapewnić władzę ekipie prezesa Michała Listkiewicza na następne lata. "Fakt" dotarł do nowego statutu związku (już z góry zatwierdzonego przez PZPN). Ten tajny dokument miał być wykorzystany przez ludzi "Misia" głównie do wyborów nowych-starych władz związku. O nominacji na prezesa i członków zarządu mieli decydować delegaci z głębokiego terenu, zgłoszeni na zjazd wyborczy przez kluby od C-klasy do III ligi. Rola przedstawicieli ekstraklasy i drugiej ligi miała być symboliczna. Przyznano im łącznie tylko 50 mandatów.
Minister sportu Tomasz Lipiec zapytany kilka dni temu przez "Fakt", co o tym sądzi, nie pozostawił na PZPN suchej nitki. "Ten statut to dowód, że PZPN cofnął się do czasów towarzysza Gomułki. Największe kluby mają niewiele do powiedzenia, bo kontrolę nad wszystkim sprawują starzy działacze z województw i okręgów. A zarząd PZPN może nawet głosować na siebie! Czyli zamiatamy śmiecie pod dywan i trwamy" - podsumował Lipiec.
Wczoraj Blatter zgodził się z krytycznymi uwagami ministra Lipca i "Faktu" na temat nowego statutu PZPN! "Listek", który też był w Zurychu, dostał po uszach za tego gniota, który przygotował. "FIFA przysłała do projektu aż dziewięć stron poprawek" - twierdzi przedstawiciel polskiej delegacji, europoseł Ryszard Czarnecki.
Poirytowany tym wszystkim szef światowej federacji piłkarskiej powołał komisję do prac nad przystosowaniem dokumentu do międzynarodowych wymogów. W jej skład wejdą przedstawiciele FIFA, UEFA, Ministerstwa Sportu, PZPN, a także Ekstraklasy SA. W tej sytuacji zaplanowany na 27 października zjazd PZPN, poświęcony zatwierdzeniu statutu, prawdopodobnie będzie przełożony na inny termin.
Lipiec przedstawił też dowody innych nieprawidłowości w PZPN. "Podam Blatterowi przykłady łamania przez PZPN prawa, statutu i regulaminów. I niech mnie spróbuje przekonać, że karę za to mają ponieść polskie reprezentacje i kluby" - mówił "Faktowi" przed wyjazdem minister, dając do zrozumienia, że w Zurychu będzie też negocjował warunki zawieszenia zarządu PZPN.
W Szwajcarii mówiono też o aferze korupcyjnej w polskim futbolu. "Doszło do wymiany ognia między ministrem Lipcem a Krzysztofem Malinowskim z PZPN (szef Wydziału Dyscypliny - przyp. red.), który starał się minimalizować problem" - informuje Ryszard Czarnecki. Minister Lipiec w Zurychu podważył śmieszny, nowy statut PZPN, "Listek" dostał więc po łapach od Blattera. A szef polskiego sportu wcale nie wycofał się z deklaracji, że najpóźniej 10 listopada podejmie decyzję o wprowadzeniu do PZPN kuratora. "To data graniczna, bo mogę zawiesić władze PZPN nawet jutro lub za tydzień" - twierdzi Lipiec. "Ale ostatnio otrzymaliśmy nowe dokumenty związane z PZPN, mamy nowe wątki. Chcemy je przeanalizować z prawnikami, a następnie przekazać nasze zdanie szefom piłkarskiego związku" - minister tłumaczył zwłokę w podjęciu radykalnych działań wobec PZPN.