Kierowcy Formuły 1 na niego narzekają, bo jest niewygodny, utrudnia koncentrację i na dodatek ogranicza swobodę ruchu głową. Ale gdyby nie HANS - system ochrony głowy i karku - czołowe zderzenie z przeszkodą mogłoby się skończyć nawet urwaniem głowy - pisze dzisiejszy "Fakt".
HANS składa się z przypinanej do kasku obroży z włókien węglowych, przyciskanej pasami bezpieczeństwa do ramion kierowcy. W Formule 1 jest obowiązkowy od 2003 roku. Przy czołowym uderzeniu w inny samochód system zapobiega gwałtownemu ruchowi głowy w przód. Zmniejsza przeciążenia działające na głowę oraz szyjny odcinek kręgosłupa.
Takie zabezpieczenie przyda się zwłaszcza na ostatnim w tym sezonie wyścigu o Grand Prix Brazylii. Dlaczego? Bo jest tam mnóstwo niebezpiecznych zakrętów. Brazylijski obiekt jest w tym sezonie jednym z trzech, na których skręca się w lewo. Mięśnie szyi kierowców nie są do tego przyzwyczajone, bo na pozostałych 15 torach jeździ się i skręca w prawo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|