Pride najbardziej popularne jest w Japonii. To właśnie Japończycy podpisali z Nastulą kontrakt na pięć walk za 100 tysięcy dolarów. Polak ju stoczył trzy pojedynki - dwa przegrał,
ostatni wygrał. Teraz w Las Vegas będzie bić się z Amerykaninem Joshem Barnettem, zwanym "Zabójcą" (pokaże to TVN z soboty na niedzielę o godz. 2.00) .
To, co obecnie robi Nastula, nie podoba się Kubackiemu. "Paweł był wizytówką światowego judo. Walcząc w Pride traci na wartości jako sportowiec. Jest tylko manekinem w show-biznesie,
przez który przepływają ogromne pieniądze" - Kubacki nie przebiera w słowach.
Większość judoków nie jest zachwycona tym, że Nastula "rozmienia się na drobne". Jednym z niewielu, który go nie krytykuje, jest dwukrotny mistrz
olimpijski Rafał Legień. "Ja też nie jestem miłośnikiem Pride, ale to był wybór Pawła. Miał do niego prawo i powinniśmy to uszanować" - podkreśla Legień.
Jednak dla Kubackiego nie ma żadnego usprawiedliwienia dla Nastuli. Uważa, że swoją postawą daje zły przykład młodym ludziom. "Oglądanie dawnego mistrza olimpijskiego,
okładającego pięściami rywala leżącego na łopatkach, na pewno nie jest pedagogiczne" - dodaje Kubacki.