Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica zaryzykuje, jeśli będzie trzeba

12 października 2007, 13:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od czwartku wiadomo, że Robert Kubica będzie kierowcą wyścigowym BMW w 2007 roku. Ale Polak nie zaprząta sobie głowy nowym kontraktem. Myśli o niedzielnym wyścigu. "Jeżeli trzeba będzie ryzykować na Interlagos, na pewno to zrobię" - zapewnia nasz kierowca DZIENNIK.

"Przede mną bardzo ważny wyścig. Jestem skoncentrowany tylko na nim" - mówi polski kierowca. Tymczasem od środy w Sao Paulo padał deszcz. W piątek wyszło słońce. Ale Kubica nie przejmuje się pogodą. "Jest mi obojętne, czy będzie lać, czy będzie sucho" - twierdzi. Ale tor Interlagos nie jest łatwy, szczególnie kiedy zaczyna padać. Powstają strumyki, a nawet rzeki, które płyną w poprzek trasy. Do tego w dziurawej nawierzchni tworzą się kałuże.

W Grand Prix Chin Kubica jechał w deszczu doskonale, ale jego zespół po raz kolejny popełnił błąd w doborze opon. "To było ryzyko" - tłumaczy Kubica. "Pomyliliśmy się, ale ja niczego nie żałuję. Warto ryzykować. Gdyby się udało, bylibyśmy na podium. A dla nas to jak zwycięstwo".

Ale pytań o nowy kontrakt Polaka nie brakuje. Szef teamu Mario Theissen nie chce zdradzić szczegółów kontraktu swojego podopiecznego. Kubica na każde pytanie w tej sprawie odpowiada: "Nie mogę nic powiedzieć". "Proszę nas zrozumieć, w Formule 1 nikt nie zadaje takich pytań" - mówi menedżer Kubicy Daniele Morelli. "Mogę powiedzieć tylko tyle, że tym razem nie było żadnych negocjacji. Kontrakt z BMW podpisaliśmy w 2005 roku i Robert miał za zadanie udowodnić, że jest świetnym kierowcą. Zrobił to, więc zostaje w zespole. Na ile lat? Nie mogę powiedzieć."Wiadomo tylko tyle, że umowa nie skończy się w 2007 roku (zdradził to Theissen). Ile Kubica zarobi? To też tajemnica, ale wiadomo, że w porównaniu z wielkimi gwiazdami F1 niewiele. "Młodzi kierowcy nie zarabiają dużo" - tłumaczy DZIENNIKOWI Roberto Chinchero, włoski dziennikarz motoryzacyjny, od lat opisujący karierę Kubicy. Przez pierwsze dwa, trzy lata dostają od teamu samochód, pieniądze na utrzymanie i, co najważniejsze, ogromną szansę, aby się pokazać. Każdy kontrakt jest inny, więc nie wiadomo, jak wygląda ten Roberta. Ale na początku kariery w F1 żaden kierowca nie jest bogaczem.

Kubica na razie nie ma szans na zarobki choćby zbliżone do tych, jakie ma Nick Heidfeld (Niemiec dostaje blisko 5 mln euro za sezon). Polak nie będzie mógł jednak narzekać nawet wtedy, kiedy dostanie najmniejszą gażę, która w obecnym sezonie wynosi ok. 1,5 mln. Kubica nie zaprząta sobie głowy nowym kontraktem. "Przed nami bardzo ważny wyścig. Jestem skoncentrowany tylko na nim" - zapewnia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj