Podobno pierwszy bolid ojciec zrobił mu z silnika od kosiarki. Rolf Schumacher, z zawodu murarz, dorabiał po godzinach na torze gokartowym w swoim mieście, Kerpen niedaleko Kolonii. Właśnie tam mały Michael po raz pierwszy zobaczył pojazdy wyścigowe. Z miejsca stracił dla nich głowę. Jako sześciolatek został mistrzem toru.
Schumacherom nie powodziło się najlepiej. Chłopak całe dnie grzebał w zdartych oponach porzuconych wokół toru przez innych kierowców. Szukał takich, na których dałoby się przejechać
choć jedno okrążenia. Po latach dał się poznać jako mistrz doboru opon. Zawsze potrafił wyczuć właściwy moment na zmianę. W gokartach wygrywał, co tylko się dało. Kiedy miał 17 lat
przestał chodzić do szkoły i został praktykantem w zakładzie mechanicznym. Musiał mieć zawód w razie, gdyby nie powiodło mu się na torze. Wszystko szło jednak doskonale.
Podczas wyścigów Formuły Konig zauważył go Willi Weber, właściciel teamu Formuły 3. Zaproponował mu fotel kierowcy chociaż chłopak nie miał sponsora. Weber nie wiedział, że robi
właśnie interes życia. Reprezentował Schumachera przez całą karierę i miał udziały w kontraktach drugiego najlepiej opłacanego sportowca świata. Pierwszy jest golfista Tiger Woods.
Debiut i kariera w Formule 1 potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby nie haniebne wykroczenie kierowcy teamu Jordan. W 1991 roku Bertrand Gachot zaatakował gazem taksówkarza. Zajęły się nim
organy ścigania, zaś team został bez kierowcy. Wśród kandydatów na to miejsce byli Keke Rosberg i Damon Hill, ale Eddie Jordan słyszał wiele dobrego o Schumacherze. Pomógł też fakt, że
ktoś zgodził się zapłacić 150 tysięcy funtów za jeden wyścig z jego udziałem.
Był to Jochen Neerpasch z Mercedesa, który pracował nad niemieckim teamem Formuły 1. Schumacher miał zdobyć dla niego bezcenne doświadczenie, chociaż nigdy wcześniej nie siedział w
bolidzie. Zaaranżowano dla niego testy na torze Silverstone. Po kilku okrążeniach był lepszy od innych kierowców. Menedżer teamu, Trevor Foster kazał mu zwolnić. "Ale ja nawet nie
jadę na sto procent moich możliwości" - zdziwił się Schumacher.
"Powiedzcie Eddiemu, że mamy gwiazdę" - zawyrokował Foster. Tor Spa, gdzie miało odbyć się GP Belgii Michael zwiedził o zmroku, na pożyczonym rowerze. W kwalifikacjach był
szybki, zapowiadał się sensacyjny debiut, ale zawiódł samochód. W świecie Formuły 1 było już bardzo głośno o młodym Niemcu. W następnym wyścigu pojechał w barwach Benettona.
Zarządzający teamem Flavio Briatore podkupił go Jordanowi. Pierwsze zwycięstwo przyszło dokładnie w rok po debiucie i w tym samym miejscu - na torze Spa. Sezon 1992 zakończył na trzecim
miejscu.
Ówczesny numer 1, Ayrton Senna musiał poczuć zagrożenie. Obaj nie znosili się. Do ostrego starcia dwóch znakomitych kierowców doszło dopiero w 1994 roku.
Alain Prost i Nigel Mansell zakończyli już kariery. Senna dołączył do potężnego Williamsa, Schumacher rósł w siłę w Benettonie. Wygrał dwa pierwsze wyścigi sezonu, a Senna nie zdobył
nawet punktu. Miał to nadrobić w kolejnym Grand Prix, w San Marino na Imoli. Zaczęło się fatalnie, od groźnego wypadku Rubensa Barrichello na piątkowym treningu. Potem było tylko
gorzej.
W kwalifikacjach zginął austriacki kierowca Roland Ratzenberger. W niedzielę Ayrton Senna uderzył w bandę na zakręcie Tamburello. Jadący za nim Schumacher popędził do mety po zwycięstwo.
Niektórzy kibice do tej pory nie mogą mu darować, że wtedy kontynuował wyścig. Senna zmarł w szpitalu. Schumacher po raz pierwszy został mistrzem świata. Kiedy Luca di Montezemolo dostał
zadanie przywrócenia świetności teamowi Ferrari, od razu zwrócił się do dwukrotnego mistrza świata, Schumachera. W pierwszym sezonie (1996) Niemiec trzy razy stanął na najwyższym stopniu
podium. Tylko dzięki talentowi i determinacji, bo ówczesny samochód Ferrari nie był zwycięską maszyną. Tytuły mistrzowskie dzielili Jacques Villeneuve i Damon Hill z Williamsa, ale Schumacher
już czaił się do skoku. Przyciągał do Ferrari najlepszych fachowców.
Pierwsza szansa na mistrzostwo przyszła w 1997 roku. W finałowym wyścigu, w Jerez Villeneuve i Schumacher jechali po zwycięstwo. Niemiec celowo wypchnął rywala toru. Tak samo zachował się
zdobywając swój pierwszy tytuł. Wtedy wjechał w Damona Hilla. Tym razem plan się nie powiódł. Mistrzem został Kanadyjczyk, a Schumachera zdyskwalifikowano. O krok od tryumfu był w kolejnym
roku, ale zepsuł mu się samochód. Rok później przeszkodziła kontuzja - złamał nogę w wypadku na Silverstone.
Era Schumachera zaczęła się z początkiem nowego tysiąclecia. Dostał od Ferrari największe pieniądze w świecie sportu - 40 mln dolarów. Drugie tyle zarabiał na kontraktach reklamowych.
Doceniono go za to, co zrobił dla teamu. Przeobraził go z podupadłego zespołu w świetnie funkcjonujący mechanizm, gdzie każdy - od najmłodszego mechanika, aż po drugiego kierowcę ma tylko
jeden cel, zwycięstwo Schumachera. Ale prawdziwym bohaterem został, kiedy zdobył pierwszy tytuł mistrzowski w czerwonym bolidzie. Przez kolejne lata dominacja Schumachera była bezdyskusyjna (w
2002 roku wygrał 15 z 17 wyścigów). Był tak dobry, że kibice przestali oglądać transmisje. I tak było wiadomo, kto wygra. Ferrari stało się synonimem Formuły 1. Koronę odebrał mu
Fernando Alonso, dopiero w zeszłym roku. Na sukces Hiszpana w barwach Renault pracuje teraz wielu tych samych ludzi, którzy kiedyś wspierali Schumachera w teamie Benettona.