Dziennik Gazeta Prawana logo

Ireneusz Kłos: Polki będą walczyć do upadłego

12 października 2007, 14:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nasze siatkarki są już na mistrzostwach świata w Japonii. Na początek zmierzą się z Kenią. "Oczekuję, że dziewczyny będą walczyć do upadłego" - mówi DZIENNIKOWI trener naszej kadry Ireneusz Kłos.
Tomasz Swędrowski: Jest pan zadowolony z ostatniej fazy przygotowań do mistrzostw świata?
Ireneusz Kłos: Nie narzekam. Japończycy stworzyli nam fantastyczne warunki. Nie brakowało niczego. Mogliśmy do woli korzystać z hali, z odnowy biologicznej. Organizatorzy zapewnili nam też bardzo ciekawy program pozasportowy. Może trochę mocniejszy powinien być sparingpartner, ale i tak cel szkoleniowy został zrealizowany.

Miał pan duży problem z wyselekcjonowaniem ostatecznej dwunastki?
W zasadzie musiałem tylko podjąć decyzję, czy zostawić Dorotę Ściurkę czy Paulinę Maj. Słabsza okazała się ta pierwsza. Żadnemu trenerowi nie jest łatwo ogłaszać, że jakaś zawodniczka nie zagra w mistrzostwach świata. Ale takie jest życie. Ja też byłem zawodnikiem i wiem, co to znaczy.

Jak ma wyglądać gra polskiego zespołu. Czego oczekuje pan od swoich zawodniczek?
Oczekuję przede wszystkim, że będą walczyć do upadłego. Wiadomo, że skład nie jest taki, jaki bym sobie wymarzył, ale grać trzeba. Liczę na blok, choć z tym były ostatnio duże kłopoty. Wierzę też, że zdołamy coś podbić w obronie i spróbować kontry, bo bez tego ani rusz.

Gramy z Kenią. Zna pan choć trochę tę drużynę?
Bardzo słabo. Kasety z meczami Kenijek były nie do zdobycia. Wiem, że mają japońskiego trenera. On na pewno dysponuje kasetą z naszymi występami w Grand Prix. Sądzę, że Kenia nie powinna nam zagrozić, choć to na pewno dynamiczny zespół.

Kto jest faworytem naszej grupy?
Na pewno Japonia. To bardzo groźny zespół. Jeśli grając z nim, nie skończy się akcji w pierwszym uderzeniu, to potem nie ma już szans. Tak fantastycznie Japonki grają w polu. Zresztą wszystkie drużyny w naszej grupie preferują podobny styl. Groźne będą też Koreanki, z którymi ostatnio mieliśmy kłopoty. Uważać trzeba na Tajwan. Co tu dużo mówić, w mistrzostwach świata nie ma słabeuszy i po prostu trzeba walczyć.

Mistrzem świata zostanie...
Zdecydowanie Brazylia. Ten zespół wreszcie dojrzał. Wcześniej nie radził sobie w wielkich imprezach, bo nie wytrzymywał napięcia. Ale trenerzy poradzili sobie z tym mankamentem. Inni faworyci to Chiny, Rosja i Stany Zjednoczone. Oczywiście chciałbym, aby w tym doborowym gronie znalazła się także Polska.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj