Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykański koszykarz dostał w nos kolegów

12 października 2007, 14:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rasiści! Koszykarze Znicza Sokołów Jarosław pobili swojego zawodnika Anthony'ego Jewwela Akinsa tylko dlatego, że jest czarny. Amerykanin z zadrutowaną szczęką leży w szpitalu w Rzeszowie. Tony nie może jeszcze dojść do siebie - pisze "Fakt".

"Byłem załamany po przegranym ligowym meczu z Polpakiem Świecie, a koledzy z zespołu wydzwaniali do mojego kumpla z drużyny Roberta Gittensa żebyśmy poszli razem z nimi odreagować stres. I po chyba siódmym telefonie dołączyliśmy do nich" - relacjonuje Tony.

To, co stało się potem jest wielkim szokiem dla czarnoskórego koszykarza. "Siedzieliśmy sobie spokojnie, gdy nagle wywiązała się sprzeczka pomiędzy mną, a jednym z zawodników. Wyszliśmy na zewnątrz" - mówi. Jaki był powód awantury? "Sam nie wiem. Chyba chodziło im o to, że jestem czarny. Ktoś powiedział, że potrąciłem jakąś dziewczynę, ale ja sobie czegoś takiego nie przypominam" - kontynuuje.

Kolejne wydarzenia Akins pamięta jak przez mgłę. "Dostałem mocno od kogoś w tył głowy i za chwilę w szczękę. Zamroczyło mnie. Nic potem nie pamiętam" - mówi. Amerykanin trafił do szpitala. Jest tak mocno poobijany, że nie będzie mógł grać w koszykówkę przynajmniej przez sześć miesięcy.

Kto mu to zrobił? "Nie chcę mówić, kto mnie uderzył. Boję się" - zdradza. A działacze klubu z Jarosławia nie zamierzają pomóc swojemu najlepszemu koszykarzowi i natychmiast rozwiązali z nim kontrakt. Co zrobi zawodnik? "Chcę jak najszybciej wyjechać z Polski. Ale najpierw niech oddadzą mi zaległe pieniądze" - kończy Amerykanin, który po pierwszych czterech kolejkach jest trzecim najlepszym strzelcem Dominet Bank Ekstraligi. A raczej był, bo wyniku już nie poprawi.

Kontrakt rozwiązano także z drugim amerykańskim koszykarzem, Roberto Gittensem. On także uczestniczył w bójce, ale jego rany są znacznie mniej poważne niż Akinsa.

Władze klubu ukarały także dwóch innych zawodników, którzy byli wtedy w lokalu. Do wyjaśnienia sprawy przez policję zawieszono Grzegorza Kordasa i Tomasza Fortunę. Był tam jeszcze inny koszykarz, Tomasz Przewrocki, ale to on wezwał policję i nie był agresywny dlatego od klubu otrzymał tylko naganę z ostrzeżeniem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj