Prezes PZPN chyba ma dość własnego syna! Michał Listkiewicz ubrdał sobie, że jego syn, Tomasz, też ma być sędzią. I tak od tej pory holuje swojego pierworodnego. Aktualnie Tomasz Listkiewicz sędziuje mecze w IV lidze, ale najzwyczajniej w świecie się do tego nie nadaje - donosi "Fakt".
Sobota, 4 listopada, Nasielsk. Miejscowy Żbik podejmuje ostatnią w tabeli grupy mazowieckiej IV ligi Gwardię Warszawa. Gospodarze muszą ten mecz wygrać, by nie stracić kontaktu z drużynami, broniącymi się przed spadkiem do V ligi. Spotkanie sędziuje Tomasz Listkiewicz. Mimo 0 stopni Celsjusza i padającego śniegu, piłkarze obu drużyn nie biegają w oszałamiającym tempie. Ale sędzia i tak ma duże kłopoty z nadążaniem za akcjami.
Arbiter nie wytrzymuje tego spotkania nie tylko kondycyjnie, ale i psychicznie. "Sędzia, k..., faul! No k..., był faul!?" - bluzgają na niego piłkarze. A syn Michała Listkiewicza nie reaguje. Ani na zaczepki zawodników, ani na wulgaryzmy. Więcej w "Fakcie".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|