Artur Wichniarek jest w znakomitej formie! Piłkarz Arminii Bielefeld co mecz strzela gole. Radość po bramce bywa jednak dla niego... bolesna. Wszystko przez wrażliwy tors. "Od podnoszenia koszulek po zdobyciu bramek aż poprzecierałem sobie piersi" - śmieje się polski napastnik.
W czasie meczu piłkarz na sutkach ma poprzylepiane tajemnicze plastry. "To nie jest żadna kontuzja. Koszulki są z jakiegoś szorstkiego, drażniącego
materiału. Wiem, że plastry śmiesznie wyglądają, ale w końcu musiałem jakoś zabezpieczyć piersi" - dodaje "Wichniar".
Jeszcze więcej szkody Arturowi narobił tydzień temu Malik Fathi. Obrońca Herthy BSC w jednym ze starć znokautował Wichniarka. "Prawie mi zmasakrował twarz. Po jego uderzeniu lekarz założył mi pod nosem pięć szwów" - żali się snajper z Bielefeld.
Jeszcze więcej szkody Arturowi narobił tydzień temu Malik Fathi. Obrońca Herthy BSC w jednym ze starć znokautował Wichniarka. "Prawie mi zmasakrował twarz. Po jego uderzeniu lekarz założył mi pod nosem pięć szwów" - żali się snajper z Bielefeld.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|