Nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich zaczyna się w przyszłym tygodniu, ale Adam Małysz i reszta polskich skoczków może tylko pomarzyć o treningach w Zakopanem. Przez zarządzającegy Wielką Krokwią Centralnego Ośrodka Sportu dopiero teraz rozpoczęło się przygtowywanie skoczni do zimy.
Pierwszy śnieg spadł w Zakopanem kilkanaście dni temu. Zasypał nie tylko góry, ale również skocznię, na której nie została rozłożona siatka zabezpieczająca
ubity śnieg przed zsunięciem się. Nie miał kto tego zrobić, bo opóźniało się rozstrzygnięcie przetargu na utrzymanie skoczni w trakcie zimy.
"Do bieżących prac mam dwie, trzy osoby. Do ułożenia składającej się z 800 węzłów siatki potrzebnych jest ich około 20" - tłumaczył wtedy Faktowi Piotr Apollo, zastępca dyrektora zakopiańskiego COS. Prace na skoczni ruszyły dopiero w tym tygodniu. Ludzie przygotowujący Wielką Krokiew zaczęli od... odśnieżania. Muszą szuflami odgarnąć zwały śniegu, który zjechał po zeskoku. Dopiero po tym będą mogli zabrać się za układanie plecionki.
"Trochę nasi szefowie zaspali. Za przygotowania trzeba było zabrać się miesiąc, najpóźniej dwa tygodnie temu" - mówią nam. Wtedy, gdyby pogoda była sprzyjająca, Adam Małysz (29 l.) i reszta naszej kadry mogłaby trenować u nas. Do Zakopanego mogłyby przyjechać też inne reprezentacje, np. Czesi lub Białorusini, na których można by jeszcze zarobić. Tymczasem nasza drużyna wróciła niedawno z kosztującego około 40 tysięcy złotych obozu w Finlandii i właśnie szykuje się do wyjazdu na kolejne zagraniczne zgrupowanie.
"Do bieżących prac mam dwie, trzy osoby. Do ułożenia składającej się z 800 węzłów siatki potrzebnych jest ich około 20" - tłumaczył wtedy Faktowi Piotr Apollo, zastępca dyrektora zakopiańskiego COS. Prace na skoczni ruszyły dopiero w tym tygodniu. Ludzie przygotowujący Wielką Krokiew zaczęli od... odśnieżania. Muszą szuflami odgarnąć zwały śniegu, który zjechał po zeskoku. Dopiero po tym będą mogli zabrać się za układanie plecionki.
"Trochę nasi szefowie zaspali. Za przygotowania trzeba było zabrać się miesiąc, najpóźniej dwa tygodnie temu" - mówią nam. Wtedy, gdyby pogoda była sprzyjająca, Adam Małysz (29 l.) i reszta naszej kadry mogłaby trenować u nas. Do Zakopanego mogłyby przyjechać też inne reprezentacje, np. Czesi lub Białorusini, na których można by jeszcze zarobić. Tymczasem nasza drużyna wróciła niedawno z kosztującego około 40 tysięcy złotych obozu w Finlandii i właśnie szykuje się do wyjazdu na kolejne zagraniczne zgrupowanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|