"Jedziemy po medal!" - zgodnym chórem mówili polscy siatkarze przed wylotem do Japonii na mistrzostwa świata. Liczymy, że wreszcie dotrzymają obietnicy. Bo jeśli nie, to kibice będą wymagać od nich zbiorowego harakiri.
Od lat słyszymy, że mamy utalentowanych siatkarzy, ale gdy przychodzi im grać w mistrzowskich imprezach, to z obiecywanych medali nic nie wychodzi. Tym razem ma być
inaczej. "Do Japonii lecimy, by zdobyć medal mistrzostw świata! Zamierzamy to wreszcie osiągnąć, bo co marzeniem nie było, nie stało się czynem" -zapowiada Sebastian
Świderski.
"Świder" wyrós na lidera kadry. Takiego przywódcy brakowało tej drużynie. Ile to razy Polacy obiecująco zaczynali ważne turnieje, by potem kończyć w kiepskim stylu? Teraz ma być inaczej. Świderski w tym sezonie wielokrotnie prowadził biało-czerwonych do zwycięstw. Podobnie ma być w Japonii. "We włoskiej lidze, gdzie gram, nikt nie walczy o trzecie miejsce. Nawet dla drugiego zespołu nie ma medali. Liczy się tylko zwycięzca. Tego nauczyłem się w Italii i to powtarzam kolegom z reprezentacji" - tłumaczy nam Świderski.
On wie, że kolejnego niepowodzenia kibice mogą im już nie wybaczyć. Tyle razy siatkarze zawodzili swoich fanów, że więcej razy nie może się to powtórzyć. Biało-czerwoni mają podwójną motywację, bo chcą pomścić siatkarki, które z mistrzostw świata w Japonii wróciły pokonane, oraz zamierzają zdobyć medal dla Arka Gołasia, tragicznie zmarłego w ubiegłym roku kolegi.
"Jesteśmy głodni sukcesu. Grupę mamy łatwą, dopiero w drugiej rundzie trafimy na Rosję oraz Serbię i Czarnogórę. Ostatnio częściej to oni byli górą, dlatego musimy wyczyścić nasze głowy ze wstydliwych porażek z tymi zespołami. Nadszedł wreszcie czas, by pokonać te drużyny w mistrzowskiej imprezie. Zrobimy to i wrócimy z medalami" - ogłasza "Świder".
Mecze Polaków: (transmisje w Polsacie i Polsacie Sport)
17.11 (godz. 5.00) - z Chinami
18.11 (5.00) - z Argentyną
19.11 (7.00) - z Egiptem
21.11 (7.00) - z Portoryko
22.11 (10.00) - z Japonią
Do II rundy awansują cztery najlepsze zespoły
"Świder" wyrós na lidera kadry. Takiego przywódcy brakowało tej drużynie. Ile to razy Polacy obiecująco zaczynali ważne turnieje, by potem kończyć w kiepskim stylu? Teraz ma być inaczej. Świderski w tym sezonie wielokrotnie prowadził biało-czerwonych do zwycięstw. Podobnie ma być w Japonii. "We włoskiej lidze, gdzie gram, nikt nie walczy o trzecie miejsce. Nawet dla drugiego zespołu nie ma medali. Liczy się tylko zwycięzca. Tego nauczyłem się w Italii i to powtarzam kolegom z reprezentacji" - tłumaczy nam Świderski.
On wie, że kolejnego niepowodzenia kibice mogą im już nie wybaczyć. Tyle razy siatkarze zawodzili swoich fanów, że więcej razy nie może się to powtórzyć. Biało-czerwoni mają podwójną motywację, bo chcą pomścić siatkarki, które z mistrzostw świata w Japonii wróciły pokonane, oraz zamierzają zdobyć medal dla Arka Gołasia, tragicznie zmarłego w ubiegłym roku kolegi.
"Jesteśmy głodni sukcesu. Grupę mamy łatwą, dopiero w drugiej rundzie trafimy na Rosję oraz Serbię i Czarnogórę. Ostatnio częściej to oni byli górą, dlatego musimy wyczyścić nasze głowy ze wstydliwych porażek z tymi zespołami. Nadszedł wreszcie czas, by pokonać te drużyny w mistrzowskiej imprezie. Zrobimy to i wrócimy z medalami" - ogłasza "Świder".
Mecze Polaków: (transmisje w Polsacie i Polsacie Sport)
17.11 (godz. 5.00) - z Chinami
18.11 (5.00) - z Argentyną
19.11 (7.00) - z Egiptem
21.11 (7.00) - z Portoryko
22.11 (10.00) - z Japonią
Do II rundy awansują cztery najlepsze zespoły
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|