Trzy miesiące za kratkami wrocławskiego aresztu spędzi podejrzany o ustawianie meczów piłkarskich Artur Sz. (34 l.). Pierwszoligowy sędzia z Krakowa ma tupet. Wczoraj w sądzie miał pretensje do policjantów nawet o to, że musiał chodzić z wielką torbą po schodach!
"Panowie, to wy nie wiecie, gdzie ja mam rozprawę. Każecie mi z torbą biegać po schodach" - krzyczał były arbiter. Artur Sz. nie przyznaje się do
ustawiania meczów. "Zostałem wrobiony. W czerwcu byłem przesłuchiwany jako świadek w tej sprawie. I jestem spokojny, bo zostałem w to wmanipulowany. Nawet Hitchcock by nie wymyślił
takiego scenariusza" - tłumaczył.
Prokurator mu nie ufa. I postawił arbitrowi pięć zarzutów korupcyjnych. Artur Sz. miał brać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za ustawianie meczów. "Wystąpiliśmy o trzymiesięczne aresztowanie i sąd przychylił się do naszego wniosku. Na wolności Artur Sz. mógłby mataczyć i utrudniać postępowanie" - mówi prokurator Krzysztof Grzeszczak.
Prokurator mu nie ufa. I postawił arbitrowi pięć zarzutów korupcyjnych. Artur Sz. miał brać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za ustawianie meczów. "Wystąpiliśmy o trzymiesięczne aresztowanie i sąd przychylił się do naszego wniosku. Na wolności Artur Sz. mógłby mataczyć i utrudniać postępowanie" - mówi prokurator Krzysztof Grzeszczak.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|