Francuska kołowa Zagłębia w minioną sobotę najprawdopodobniej przesadziła z alkoholem, który uderzył jej do głowy tak, że ruszyła w miasto. Nogi zawiodły ją do lubińskiego lokalu "Pompea", w którym akurat odbywało się wesele. Vanessa wtargnęła na imprezę.

Reklama

"Około godziny 2 w nocy z soboty na niedzielę otrzymaliśmy zgłoszenie. Policjanci, którzy pojechali na miejsce zostali powiadomieni, że wewnątrz lokalu awanturowała się kobieta. Jednakże kiedy policjanci dojechali kobieta była już na zewnątrz. Świadkowie, którzy tam byli powiedzieli, że ta pani się tylko awanturowała. Została ona przekazana koleżance i udała się z nią do domu. Na tym nasza rola się skończyła, bo nie było podstaw żeby robić coś dalej w tym temacie" - mówi aspirant sztabowy Jan Pociecha z Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.

W klubie nic nie wiedzą o wyczynach swojej zawodniczki. "Nikt nie zawiadomił klubu o takim zdarzeniu. Dowiaduję się od nim od pana" - przekonuje prezes Zagłębia Witold Kulesza. Jeszcze bardziej zaskoczona całym zdarzeniem jest trenerka mistrzyń Polski Bożena Karkut.

"To dla mnie szok. Nie wiedziałam w ogóle, że miała jakieś kontakty z policją. To spokojna osoba i w ogóle niespecjalnie wypuszcza się gdziekolwiek na miasto bez kogoś od nas. Zresztą nie zna jeszcze dobrze naszego języka. Po co się tym zajmować? Przecież takich wypadków są w Polsce tysiące. Nigdy z nią nie było żadnych kłopotów. Chociaż wiem, że ostatnio miała jakieś problemy rodzinne, no i ukradziono jej samochód" - mówi szkoleniowiec lubińskiego klubu.

Pozyskanie Jelić przez Zagłębie było w ubiegłym roku hitem transferowym superligi. To wicemistrzyni świata występująca w reprezentacji Francji.

>>> Czytaj także: Listkiewicz będzie pracował za obiad