Walka nie trwała nawet minuty. Najman od razu po rozpoczęciu pojedynku rzucił się do ataku. Jednak bardziej przypominał w tym podwórkowego chuligana niż ringowego wojownika.

Reklama

Po paru kopniakach na nogi Salety, Najman padł jak rażony piorunem. Zginął od własnej broni. Źle wyprowadzane kopnięcia zakończyły się jego kontuzją po której nie był wstanie dalej walczyć.

Tuż po zakończeniu pojedynku było podejrzenie złamania nogi. Jednak po jakimś czasie zostało to wykluczone.

Był to rewanżem za ubiegłoroczną walkę. Wtedy Saleta poddał Najmana zez duszenie.