Spotkanie z zespołem spod Jasnej Góry rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Już po czterech biegach bydgoszczanie odrobili stratę z pierwszego spotkania w Częstochowie i sprawa punktu bonusowego była otwarta. Jednak z biegu na bieg gospodarze jeździli słabiej, a ostatecznie niewiele zabrakło, by Polonia przegrała.

Reklama

Remis w meczu i punkt bonusowy dla przeciwnika spotkał się z gwizdami na trybunach zamiast owacji na zakończenie sezonu w Bydgoszczy. Po meczu, przed bramą parkingu żużlowego spora grupa kibiców domagała się odwołania prezesa Mariana Deringa.

Na konferencji prasowej oliwy do ognia dolał kapitan zespołu Tomasz Gapiński. Popularny "GaPa" powiedział otwarcie, iż klub ma wobec niego i innych zawodników spore zaległości finansowe.

Muszę to powiedzieć, choć jest to praktycznie koniec sezonu. Nie chcieliśmy poruszać tego problemu wcześniej, ale co tydzień zawodnicy prosili mnie jako kapitana o rozmowę z prezesem. Ostatnio nie układa się nam współpraca. Nie dostajemy dla rodzin biletów, musimy się o nie sprzeczać, kłócić. Gdyby na trybuny przychodził komplet widzów pewnie, że w pełni bym to zrozumiał. Ale gdy na stadionie jest maksymalnie 5 tysięcy, więc nawet nie połowa, nie rozumiem, w czym jest problem. Są także zaległości finansowe. Wobec mojej osoby, według moich obliczeń to siedem spotkań, dzisiaj był ósmy pojedynek - powiedział na pomeczowej konferencji Gapiński.

Nie takiego końca sezonu, choć pozostał jeszcze wyjazdowy mecz w Zielonej Górze, spodziewali się kibice i sami zawodnicy bydgoskiej Polonii. Prezes Marian Dering nie chciał komentować słów kapitana, stwierdził tylko, że tym co miało miejsce po niedzielnym spotkaniu zajmie się rada nadzorcza spółki, która ma zebrać się w środę.