Tak się składa, że problem z obsadzeniem pozycji kopacza ma Janusz Urbanowicz, trener jednego z czołowych klubów ekstraklasy Rugby Club Lechii Gdańsk. Dla drużyny 10-krotnych mistrzów Polski Piotr Giza ze swoimi umiejętnościami mógłby się okazać sporym wzmocnieniem. "Chętnie zatrudniłbym na pozycji kopacza jakiegoś piłkarza" - przyznaje Janusz Urbanowicz.

Reklama

"Oni z pewnością umieją dobrze kopać. Problem w tym, czy poradziliby sobie z grą w obronie. Większość piłkarzy często leży na boisku i <płacze> z powodu fauli. W naszej dyscyplinie takie zachowanie to wstyd" - tłumaczy w rozmowie z "Faktem".

Urbanowicz jest zdania, że kopnąć celnie z bliskiej odległości między słupy w rugby jest łatwiej niż trafić do piłkarskiej bramki z kilku metrów. "W końcu na piłkarskim boisku trzeba jeszcze pokonać bramkarza" - przekonuje trener RC Lechii.

Piotr Giza miałby więc spore szanse zahaczyć się na etat kopacza w gdańskiej drużynie. "Serdecznie zapraszam na trening każdego piłkarza, który chciałby spróbować swoich sił u nas" - apeluje Urbanowicz.

Problem tylko w tym, czy trener piłkarzy Legii Warszawa Jan Urban zgodziłby się dać szansę Gizie w innej dyscyplinie sportu. "Piotrek faktycznie sporo pudłuje, ale nie przestanę na niego stawiać. Mam mieć do niego pretensje tylko dlatego, że brakuje mu szczęścia pod bramką?" - broni swojego zawodnika Urban.

Szkoleniowiec warszawskiego klubu wylicza zalety pomocnika. "Widzę, że po zmarnowanej akcji szuka kolejnych okazji bramkowych i bierze ciężar gry na siebie. Jako były piłkarz wiem, że łatwo się schować za rywalem i unikać odpowiedzialności. Kibic może się na to nabrać, ale mnie nie da się tak łatwo oszukać" - mówi "Faktowi" Urban.

Piotr Giza może więc spać spokojnie. Jeśli nawet anielska cierpliwość trenera Urbana się kiedyś wyczerpie, piłkarz będzie mógł spróbować swoich sił jako kopacz drużyny rugby.