Włodzimierz M., pierwszoligowy sędzia z Piotrkowa Trybunalskiego, został zatrzymany we Wrocławiu przez policję. Arbiter sam przyjechał na komendę, ponieważ o tym, że jego nazwisko pojawia się w zarzutach "Fryzjera", mówiło się od kilku miesięcy - pisze "Fakt".
"To jednak zatrzymali go? A do mnie dzwonił, że jest we Wrocławiu, ale nie chcą go przyjąć i nie wiedzą, o co chodzi" - opowiada szef Kolegium Sędziów PZPN Sławomir Stempniewski.
Zatrzymanie arbitra z Piotrkowa ma związek z kończonym przez prokuraturę wątkiem, dotyczącym korupcji w Kujawiaku Włocławek. Śledczy zdobyli dowody, że M. przyjął pieniądze za trzecioligowy mecz Warta Poznań - Kujawiak (1:2).
Ich zdaniem, łapówka dla arbitra wynosiła 2 tysiące złotych. Włodzimierz M. dopiero od tego sezonu prowadził zawody pierwszej ligi. Znalazł się w gronie sześciu arbitrów, awansowanych z drugiej ligi z uwagi na braki kadrowe wśród sędziów ekstraklasy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|