To mogło skończyć się tragicznie. Podczas Rajdu Wysp Kanaryjskich samochód prowadzony przez Tomasza Kasperczyka wypadł z trasy i zawisł na barierce. Gdyby nie ona auto wraz z załogą spadłoby w przepaść.
Tomasz Kasperczyk i jego pilot Daniel Syty mogą mówić o wielkim szczęściu. Na pierwszym odcinku specjalnym Rajdu Wysp Kanaryjskich wylądowali na barierce. Od tragedii dzieliły ich centymetry. Na zakręcie auto prowadzone przez Kasperczyka nie utrzymało się na trasie. Ford fiesta polskiej załogi zawisł na metalowej konstrukcji, która na szczęście wytrzymała. Dzięki temu samochód nie spadł w przepaść.
The moment it all went wrong for Tomasz Kasperczyk @TigerRally 😲 #FIAERC #RallyIslasCanarias #JuniorU28 pic.twitter.com/zXIgEWsAhb
— FIA ERC (@FIAERC) 5 maja 2017
Skończyło się na strachu. Kasperczyk i Syty wyszli z opresji bez szwanku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło X-news
Powiązane
Zobacz
|