Jeśli, ktoś się jeszcze łudzi, że Robert Kubica odegra większą rolę w niedzielnym Grand Prix Australii, to srogo się zawiedzie. Polski kierowca po piątkowych treningach na torze w Melbourne jasno dał do zrozumienia, że team, w którym jeździ nie jest gotowy, by podjąć jakąkolwiek rywalizację.
Kubica w pierwszej sesji treningowej wykręcił przedostatni czas. Gorszy od niego był tylko jego partner z zespołu George Russell. Na drugim treningu sytuacja się odwróciła i kierowcy Williamsa zamienili się miejscami.
Nie ma się, więc co spodziewać, że obaj panowie lepiej wypadną w sobotnich kwalifikacjach i niedzielnym wyścigu. Przyznał to zresztą sam Kubica. - powiedział po piątkowych treningach Polak.
To jasno pokazuje, że sukcesem będzie już samo dojechanie do mety, a i o to nie będzie łatwo, bo jak zdradził nasz kierowca na antenie stacji Eleven Sports jego zespołowi brakuje nawet części zamiennych do bolidów. - podsumował Kubica.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|