Ma pan już grafik na ten sezon ustalony co do dnia?

Reklama

Robert Kubica: Poruszam się w sporcie bardzo dynamicznym, czasami też jest tak poza torem. Oczywiście, trzon mojego kalendarza już jest, bo daty wyścigów i testów, czyli najważniejszych dla mnie imprez, są już zaklepane. Ale czeka mnie też dużo obowiązków poza stricte wyścigowymi. Będzie dużo dni w symulatorze, ale też okresy, kiedy ma się dużo imprez pozasportowych - z partnerami, sponsorami, mediami... Ten kalendarz może się jednak zmieniać.

Nie ma pan wrażenia, że czasem będzie to wszystko po prostu nie do pogodzenia?

Nie mam większych obaw. Oczywiście, robienie dwóch sezonów w jeden rok nie będzie łatwym zadaniem i zdaję sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że moja pasja i chęć ścigania się da mi tę dodatkową siłę, żeby wszystko udało się jak najlepiej.

Wygląda na to, że w tym sezonie stwierdzenie, że będzie pan w kategorii "frequent flyer" linii lotniczych, to mało powiedziane...

Tak. Ale mil nie zbieram!

Seria DTM w Polsce nie jest raczej popularna. Jakie są jej atuty, które mogą przyciągnąć kibiców? W czym jest lepsza od Formuły 1?

Każda seria ma swoje plusy i minusy. DTM jest dużo bardziej otwarty niż Formuła 1. Kibice mają dostęp do padoku, mogą się zbliżyć do "serca" tego weekendu. Samym plusem powinno być to, że ja się będę ścigał w DTM, a w Formule 1 - nie. Mam nadzieję, że fani będą wracać z weekendów w lepszych humorach niż te, w których wracali w ubiegłym roku. Liczę, że będę w stanie walczyć o czołowe miejsca.

Reklama

Rywalizacja w DTM jest bardziej zacięta niż w Formule 1?

Stawka jest dosyć mała - będzie to 15 aut, ale poziom jest "ekstremalnie" wyrównany. Czasami w trzech, czterech dziesiątych sekundy mieści się 12 aut. Dlatego myślę, że kto lubi sport i ściganie i chce zobaczyć go dużo na wysokim poziomie, auta zaawansowane technicznie, to DTM jest serią dla niego.

Zna pan kierowców, z którymi będzie pan rywalizował?

Z niektórymi kiedyś się ścigałem. To kierowcy z bardzo dużymi umiejętnościami i dużym talentem. Części z nich nie udało się dostać do Formuły 1, ale zasługiwali na to, by w niej się znaleźć. Mój kolega z F1 Timo Glock nie ma łatwego życia w DTM, a to pokazuje, jaki jest poziom tych mistrzostw. Walka nie będzie należała do najłatwiejszych. Mam ogromny respekt do tych kierowców i całej serii.

Nie będzie pan miał problemów z przesiadaniem się z bolidu F1 do samochodu w DTM?

To są dwa różne światy. W DTM jestem nowicjuszem, a to są mistrzostwa na bardzo wysokim poziomie. Często sprawiały dużo problemów nawet najlepszym kierowcom. Mam nadzieję, że ja ich nie będę miał, ale dopóki nie wystartuję w pierwszych wyścigach, to nie będę tego wiedział. Będę musiał szybko zmieniać styl jazdy. To może być trudne, ale zawsze moją mocną stroną było to, że szybko dostosowywałem się do nowych pojazdów. Mam nadzieję, że ta cecha ułatwi mi zadanie.

Rozmawiał Maciej Machnicki/PAP