Świątek i Kubot przegrali w czwartek z reprezentantami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Jeleną Wiesniną i Asłanem Karacewem 4:6, 4:6 w ćwierćfinale. Była to ostatnia szansa na medal biało-czerwonych w Tokio w tenisie. Nikt z sześcioosobowej grupy nie przeszedł drugiej rundy.
Od wielu lat polscy zawodnicy nie są w stanie dostać się do strefy medalowej igrzysk w tej dyscyplinie. Jeden z dziennikarzy zapytał 39-letniego Kubota, co jego zdaniem jest tego przyczyną. Zamiast niego jednak głos zabrała Świątek, która argumentowała m.in. że w kobiecym tenisie dochodzi obecnie do wielu niespodziewanych wyników.
- wyliczała 20-letnia zawodniczka.
Kubot z kolei zaznaczył, że Świątek czy Hubert Hurkacz to młodzi obiecujący tenisiści, którzy dostarczą jeszcze wiele emocji.
- zapewnił.
Wcześniej, zanim emocje włączyły się do gry, Polacy opowiadali o przebiegu rywalizacji z Wiesniną i Karacewem.
- zaznaczył Kubot.
Zapytany o taktykę odparł, że zakładała, by posiadać wysoki procent skuteczność pierwszego podania.
- przyznał.
Świątek zaś zwróciła uwagę na rolę mającej na koncie wiele sukcesów w deblu Wiesniny.
- zastrzegła.
Spotkanie rozpoczęło się późnym wieczorem czasu miejscowego. Cała rywalizacja na kortach kompleksu Ariake Tennis Park - decyzją Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) - rozpoczęła się kilka godzin później niż dotychczas z uwagi na trudne warunki pogodowe.
- zaznaczyła podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego.
Zapytana, czy przestraszyły ją informacje o kłopotach zdrowotnych na korcie m.in. Rosjanina Daniiła Miedwiediewa czy jej pogromczyni w singlu Hiszpanki Pauli Badosy, odparła, że było to raczej współczucie.
- stwierdziła.
Gdy zaś pojawiło się pytanie, czy jako specjalistka od singla podczas występu w mikście była w stanie zagrać na luzie, odparła, że pomogło jej to rozluźnić się trochę bardziej.
- relacjonowała Świątek.