Takie mamy zasady. Nasi olimpijczycy nigdy nie otrzymują premii finansowych za zdobyte medale zarówno od nas jak i federacji sportowych, a w zamian oferujemy im tzw. premie odwrotne czyli finansujemy przygotowania. Medaliści dostają jednak coś, co jest bezcenne ... wspomnienia na całe życie - powiedział rzecznik SOK Lars Marcusson.

Reklama

Szwedzki dziennik ”Aftonbladet” zwrócił uwagę na fakt jakie niesprawiedliwości panują w dzisiejszym sporcie i jak znacznie zarobki różnią się od dyscypliny.

Duplantis nie potrzebuje żadnej pomocy od SOK ponieważ finansuje swoje przygotowania sam lecz jego kontrakty ze sponsorami przewidują gigantyczne premie.

W przypadku Stahla, naszego bohatera narodowego, sytuacja jest jeszcze bardziej przykra ponieważ jego sponsor, producent obuwia, w tym sezonie wycofał się z medalowych premii za medale w rzucie dyskiem i oszczepem oraz pchnięciu kulą - napisał gazeta.

Podobna politykę ma komitet olimpijski najbogatszego per capita kraju w Europie, Norwegii. Jak ironizują skandynawskie media jest jednak nieco „bardziej rozrzutny” niż SOK, ponieważ swoim złotym medalistom zamiast taniej maskotki funduje okolicznościowy tort do wspólnego zjedzenia w wiosce olimpijskiej, choć „niezbyt duży, aby się nie zmarnował”.

Reklama

Norweski dziennik ”Aftenposten” podkreślił, że tak jak w przypadku Duplantisa, faworyt do złota na 400 metrów przez plotki i rekordzista świata na tym dystansie Norweg Karsten Warholm w przypadku zwycięstwa zostanie milionerem, a kajakarze, żeglarze i zawodnicy mniej popularnych dyscyplin pomimo wielu lat ciężkiej pracy ”ledwo wiążą koniec z końcem”.

”Aftonbladet” podkreślił, że złoty medalista Stahl i srebrny Pettersson, którzy wprawili całą Szwecję w euforię i stan dumy narodowej, otrzymają maskotki za w sumie 11 euro, ponieważ za srebro jest mniejsza za ... 5 euro - brązowy medalista Austriak Lukas Weisshaidinger od swojego komitetu otrzyma natomiast 50 tysięcy euro, a gdyby wygrał byłoby to 205 tysięcy. Sportowo więc przegrał lecz finansowo to on jest zwycięzcą”.

W rozmowie z gazetą Austriak był zdumiony szwedzkimi premiami i od razu obiecał, że kupi odpowiednie prezenty dla swoich szwedzkich rywali bo ...jest mu ich szkoda.