Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga NBA: Druga z rzędu porażka Warriors. Niecodzienny rzut Taja Gibsona

3 marca 2017, 10:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bobby Portis, Jimmy Butler i Patrick McCaw
Bobby Portis, Jimmy Butler i Patrick McCaw/PAP/EPA
Bez kontuzjowanego Kevina Duranta i przy niskiej skuteczności rzutów koszykarze Golden State Warriors przegrali z Chicago Bulls 87:94 w jednym z trzech czwartkowych meczów NBA. Najlepsza drużyna rozgrywek doznała drugiej porażki z rzędu i jedenastej w sezonie.

"Byki" i dzień wcześniej Washington Wizards, z Marcinem Gortatem w składzie, na spółkę przerwali rekordową serię Warriors, którzy w 146 wcześniejszych występach nie przegrali dwóch kolejnych spotkań. Ostatni raz przytrafiło im się to 5 i 7 kwietnia 2015, kiedy ulegli San Antonio Spurs i New Orleans Pelicans.

- przyznał lider gości Stephen Curry, który uzyskał 23 punkty.

Ponownie jednak miał kłopoty z celnością rzutów - trafił 10 z 27 prób z gry i tylko dwie z 11 "za trzy". Cały zespół z dystansu odnotował 20-procentową skuteczność.

- wspomniał Steve Kerr, trener ekipy z Oakland, która wygrała dotychczas 50 spotkań w sezonie.

Durant urazu kolana doznał w początkowych fragmentach wtorkowego meczu z Wizards. Według najnowszych informacji, jest szansa, że wróci na boisko w fazie play off.

Jimmy Butler z 22 pkt był najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy, którzy z bilansem 31 zwycięstw i 30 porażek zajmują szóstą lokatę na Wschodzie.

Russell Westbrook tym razem zdobył dla Oklahoma City Thunder 45 pkt, ale to nie wystarczyło do pokonania Portland Trail Blazers. Gospodarze wygrali 114:109.

Dorobek Westbrooka uzupełniło osiem zbiórek i cztery asysty. Osiągnięcia lidera Thunder tym razem znalazły się w cieniu rzutu Taja Gibsona.

Dwie sekundy przed końcem pierwszej połowy Blazers wznawiali grę długim podaniem spod własnego kosza. Piłkę na linii rzutów za trzy punkty, ale na swojej połowie, przejął jednak pozyskany niedawno z Chicago Bulls Gibson i natychmiast wysokim lobem odrzucił ją w kierunku kosza gospodarzy, a ta - ku osłupieniu kibiców i samych graczy - do niego wpadła. Obliczono, że pokonała ponad 18,5 m.

O sukcesie zespołu z Portland zdecydowała wygrana różnicą dziewięciu punktów ostatnia kwarta. Damian Lillard zdobył dla nich 33 pkt.

Mimo porażki Thunder (35-26) plasują się na siódmym miejscu na Zachodzie, a Trail Blazers (25-35) zajmują dziewiątą pozycję. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj