Raptors nie przegrali meczu już od blisko miesiąca. W spotkaniu z Timberwolves kluczowa okazała się trzecia kwarta, po której zakończeniu gospodarze prowadzili 106:94. Później kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a w pewnym momencie powiększyli przewagę nawet do 19 punktów.

Reklama

Kanadyjski klub do wygranej poprowadził Kameruńczyk Pascal Siakam, który zdobył 34 punkty. Bardzo dobrze zagrali jednak także jego koledzy z podstawowego składu. Pierwsza piątka miała 60-procentową skuteczność rzutów z gry.

Wśród pokonanych najlepszy był Karl-Anthony Towns - 23 punkty, 10 zbiórek i siedem asyst. "Leśne Wilki" same bardzo utrudniały sobie zadanie popełniając aż 23 straty, bezpośrednio po których Raptors zdobyli 34 punkty.

W tabeli Konferencji Wschodniej Raptors z bilansem 40 zwycięstw i 14 porażek zajmują drugie miejsce. Prowadzi zespół Milwaukee Bucks (46-7), który pokonał we własnej hali Sacramento Kings 123:111. "Kozłom" w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodziła absencja największej gwiazdy Giannisa Antetokounmpo. Grecki skrzydłowy dostał wolne z powodu narodzin dziecka.

Bucks po trzech kwartach przegrywali 88:90, ale ostatnią zaczęli od zdobycia 13 punktów z rzędu. Prym w ich szeregach wiedli Khris Middleton oraz Eric Bledsoe. Obaj uzyskali po 28 pkt i osiem asyst, a Middleton miał jeszcze 11 zbiórek.

"Wiedzieliśmy, że drużyna która pierwsza poprawi grę w obronie wygra mecz. Udało nam się ich kilka razy zatrzymać na początku czwartej kwarty i to nas napędziło" - powiedział środkowy Brook Lopez.

Dla Kings 23 punkty zdobył Harrison Barnes.

Wygrali także prowadzący w Konferencji Zachodniej koszykarze Los Angeles Lakers (40-12). "Jeziorowcy" gładko pokonali u siebie Phoenix Suns 125:100. Gospodarzy do wygranej poprowadził Anthony Davis, który osiągnął 25 pkt i 10 zbiórek. Rezerwowy Rajon Rondo dołożył 23 pkt, a LeBron James zanotował 17 pkt, dziewięć asyst i osiem zbiórek.