W hali Staples Center w roli gospodarzy wystąpili Clippers, którzy w tym sezonie dwukrotnie pokonali "Jeziorowców". Tym razem przewaga należała jednak do gości. Świetnie zagrał LeBron James, notując 28 punktów, osiem zbiórek i siedem asyst. Dwa dni wcześniej poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa nad liderami Konferencji Wschodniej - Milwaukee Bucks.

Reklama

To był jego najlepszy weekend w koszulce Lakers. Zdominował oba spotkania - chwalił go trener Lakers Frank Vogel.

Rzeczywiście, to był naprawdę dobry weekend. Graliśmy z najlepszymi drużynami. Najważniejsze, że cały czas zachowywaliśmy spokój - zgodził się James. Gdy na 40 sekund przed końcową syreną rzucił za trzy punkty, dając "Jeziorowcom" najwyższe, 12-punktowe prowadzenie, kibice zaczęli skandować: "MVP! MVP!".

Anthony Davis i Avery Bradley dołożyli 30 i 24 punkty dla Lakers. Po stronie gospodarzy wyróżnili się Paul George - 31 punktów, Kawhi Leonard - 27 oraz Montrezl Harrell - 20.

Czwarty mecz derbowy, być może bez publiczności, co władze ligi biorą pod uwagę ze względu na zagrożenie epidemią koronawirusa, ma się odbyć 9 kwietnia. James zapowiedział, że jeśli NBA zdecyduje się na ten krok, to nie będzie grać przy pustych trybunach.

Na razie trwają konsultacje z klubami w tej sprawie. Władze NBA czekają na sugestie do wtorku.

Drugiej porażki z rządu doznali Milwaukee Bucks. Grając bez swojego lidera Giannisa Antetokounmpo, który w piątkowym starciu z Lakers doznał urazu kolana, ulegli na wyjeździe Phoenix Suns 131:140. Dla "Słońc" 36 punktów zdobył Kevin Booker, a najlepszy zawodnik ubiegłorocznych mistrzostw świata w Chinach Ricky Rubio zapisał na swoim koncie triple-double - 25 punktów, 13 zbiórek i 14 asyst.

Podobnie jak Lakers i Bucks, awans do play off zdobyli wcześniej obrońcy tytułu mistrzowskiego Toronto Raptors. W niedzielę umocnili się na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej, wygrywając w Sacramento z ekipą Kings 118:113.