"Naszym celem jest oczywiście tytuł mistrzowski, ale z tego osiągnięcia też się cieszymy. Jeśli wygrywasz odpowiednią liczbę meczów, aby zająć pierwsze miejsce, to kształtujesz w sobie właściwe nawyki, które są niezbędne, aby wygrywać w fazie play off" - powiedział trener Lakers Frank Vogel.

Reklama

Ich spotkanie z Jazz długo było bardzo wyrównane. Wynik w okolicach remisu widniał jeszcze w połowie trzeciej kwarty. Dopiero w jej koncówce udało się "Jeziorowcom" zbudować dziesięciopunktową przewagę, której rywale nie zdołali już zniwelować.

Dwa dni wcześniej w przegranym meczu z Toronto Raptors Davis trafił tylko dwa rzuty z gry. Tym razem dominował na parkiecie. Do 42 punktów dołożył także 12 zbiórek, cztery asysty, trzy przechwyty i blok.

"Trener oczekiwał, abym grał bardziej agresywnie" - skomentował swój występ Davis.

Solidne wsparcie zapewnił mu LeBron James - 22 pkt, dziewięć asyst i osiem zbiórek. Wśród pokonanych najlepszy był Donovan Mitchell - 33 pkt.

W Konferencji Wschodniej prowadzi ekipa Milwaukee Bucks, która minionej nocy odpoczywała. "Kozły" potrzebują jednego zwycięstwa w sześciu meczach, aby zapewnić sobie pierwszą lokatę.

Na razie teoretyczne szanse na ich wyprzedzenie wciąż mają broniący tytułu Raptors. Kanadyjski zespół pokonał inną czołową drużynę na Wschodzie Miami Heat 107:103.

Liderem Raptors był Fred VanVleet. Zdobywając 36 punktów ustanowił rekord kariery. 26-latek, któremu po tym sezonie kończy się kontrakt, trafił m.in. siedem rzutów "za trzy". Przez ostatnie dwa sezony zarobił 18 mln dolarów, a w przypadku nowej umowy może się spodziewać znaczącej podwyżki.

Raptors w trzeciej kwarcie prowadzili już różnicą 17 punktów, ale ostatecznie do samego końca musieli walczyć o zwycięstwo.

Wśród Heat najlepszy był Słoweniec Goran Dragic - 25 pkt. Słabiej niż zwykle zagrał natomiast Jimmy Butler, który na swoim koncie zapisał 16 pkt.

Rozrywki przerwane w marcu z powodu pandemii koronawirusa wznowiono 30 lipca. Wszystkie mecze odbywają się w zamkniętym ośrodku Disney World w Orlando.