Justin Bibbins, Jakub Karolak, Jamel Morris, Dariusz Wyka i Earl Watson - to była piątka, którą zdecydował się rozpocząć spotkanie trener Wojciech Kamiński. Lublinianie zaczęli od celnych rzutów zza łuku, ale legioniści opowiedzieli trafieniem spod kosza Justina Bibbinsa i celnym rzutem za trzy Dariusza Wyki. Gospodarzom wciąż dopisywała skuteczność i po nieco ponad czterech minutach gry wygrywali oni 13:7. Warszawianie próbowali różnych rozwiązań, ale w pierwszej kwarcie nie znajdowali sposobu na dobrze dysponowanych lublinian. Pszczółka Start wygrała tę część meczu 24:16.

Reklama

Zieloni Kanonierzy szybko zabrali się za odrabianie strat – trafiali Adam Linowski, Justin Bibbins i Earl Watson, a tablica wyników pokazywała już tylko minimalne prowadzenie Startu, 26:25. Pszczółka przyśpieszyła, zmusiła warszawian do błędów i zdobyła kilka punktów z szybkiego ataku. Niezmiennie miejscowi trafiali wciąż za trzy punkty i w połowie drugiej kwarty prowadzili 37:30. Aktywni byli Mateusz Dziemba, Armani Moore i Josh Sharma dzięki czemu podopieczni trenera Davida Dedka zyskali przewagę również po tablicami dobijając niecelne rzuty. Przy wyniku 43:33 dla lublinian szkoleniowiec Legii poprosił o przerwę na żądanie. Poskutkowała ona szczelniejszą obroną i skutecznymi próbami Jakuba Karolaka i Justina Bibbinsa. Pierwsza połowa starcia poszła jednak po myśli Pszczółki, która wygrywała na półmetku 43:37.

Po niespełna dwóch minutach zmagać po przerwie był już remis – z dystansu trafili Jakub Karolak i Justin Bibbins. Równie szybko lublinianie odbudowali swoje prowadzenie za sprawą udanych akcji Sherrona Dorsey-Walkera i Kacpra Borowskiego. W kolejnych minutach gospodarze wciąż utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie wciąż dominując w walce o zbiórki. Po celnej „trójce” Jakuba Karolaka strata do rywali znów zmalała do pięciu punktów, a legioniści poszli za ciosem wymuszając przewinienia rywali. Niespełna dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty Start prowadził 61:60, a po kolejnych rzutach wolnych Justina Bibbinsa warszawianie wyszli na prowadzenie 65:64. Ostatnie momenty tej części meczu należały jednak do lublinian, którzy przed decydującą kwartą wygrywali 68:65.

Legioniści konsekwentnie grali pod kosz, gdzie lublinianie uciekali się do kolejnych fauli. Rzuty wolne przynosiły Zielonym Kanonierom łatwe punkty, ale ich prowadzenie było minimalne. Bezapelacyjnym bohaterem zespołu trenera Wojciecha Kamińskiego był Justiin Bibbins, który na sześć minut przed końcem meczu miał już 29 punktów na swoim koncie. Trener David Dedek szukał nowych rozwiązań, jego zespół starał się grać szybciej z wykorzystaniem zawodników podkoszowych. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem czwartej kwarty trener Wojciech Kamiński ponownie udzielił kilku rad swoim podopiecznym podczas przerwy na żądanie. Legia prowadziła 75:74. Ostatnie chwile meczu to walka punkt za punkt. Udanym wejściem pod kosz popisał się Jamel Morris, warszawianie prowadzili 80:78 na 32 sekundy przed końcową syreną. Ostatecznie rzuty wolne Jamela Morrisa dały legionistom bardzo cenne zwycięstwo, 82:79.

Pszczółka Start Lublin – Legia Warszawa 79:82 (24:16, 19:21, 25:28, 11:17)
Pszczółka: Josh Sharma 16, Sherron Dorsey-Walker 14, Martins Laksa 13, Kacper Borowski 8, Armani Moore 7, Kamil Łączyński 6, Lester Medford 5, Roman Szymański 4, Mateusz Dziemba 3, Damian Jeszke 3, Bartłomiej Pelczar 0, Michael Gospodarek
Trener: David Dedek, Michał Sikora
Legia: Justin Bibbins 29, Jakub Karolak 17, Jamel Morris 13, Earl Watson 7, Dariusz Wyka 5, Grzegorz Kulka 5, Adam Linowski 2, Mariusz Konopatzki 2, Grzegorz Kamiński 2, Przemysław Kuźkow 0
Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski