Reklama

Jedenaście miesięcy temu, gdy biegła w Berlinie po złoty medal mistrzostw świata, uzyskała wynik 1.55,45.

Mimo tego sukcesu, Semenya nie była magnesem dla mieszkańców leżącej nad jeziorem Saimaa, ok. 30 km od granicy z Rosją, 70-tysięcznej Lappeenranty. Za zwycięstwo w mityngu niskiej rangi otrzymała równie niską nagrodę - 500 euro.

"Wrócić na bieżnię po tak długiej przerwie, po niezbyt przyjemnych przeżyciach i przebiec 800 m w dwie minuty cztery sekundy, nie jest łatwo" - przyznała. Lekkoatletka RPA pozostanie jeszcze w Finlandii. W niedzielę wystartuje w Lapinlahti, po czym wróci do kraju i będzie trenować.

Gdy w sierpniu w Berlinie zdobyła złoty medal MŚ niemal natychmiast pojawiły się spekulacje na temat jej płci. IAAF zaleciło, by przeprowadzono dodatkowe badania. Na wyniki czekano dziesięć miesięcy. Przez ten okres zawodniczka nie mogła startować.

6 lipca Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych wydało oficjalne oświadczenie, w którym zezwoliło Semenyi na rywalizację we wszystkich zawodach rangi międzynarodowej, ale rezultatów testów płci nie ujawniono.