Dawid Tomala zdobył na igrzyskach w Tokio złoty medal w chodzie sportowym na 50 km.

Reklama

Historia naszego mistrza olimpijskiego Dawida Tomali jest niesamowita. Gotowy scenariusz na film. Dzisiaj swoim ogromnym optymizmem zaraża miliony ludzi, choć jego droga na szczyt nie była łatwa. Aby opłacić obozy przygotowawcze i osiągnąć minimum olimpijskie, pracował fizycznie na budowie - napisał na Facebooku szef rządu.

Morawiecki podkreślił, że w chodzie na 50 km Tomala wystartował dopiero po raz drugi, ale wygrał. W sobotę był, jak sam przyznał, pierwszy raz w życiu na Stadionie Olimpijskim i od razu odebrał tam złoty medal! - dodał.

Chcemy, żeby fantastyczna sportowa historia Dawida Tomali nadal trwała, ale już bez konieczności zarabiania na sportową pasję po treningach. Poprosiłem zarząd Totalizatora Sportowego (LOTTO. Radość wygrywania), aby objął naszego Mistrza opieką sponsorską. Zasłużył na to - podkreślił premier.

Brakowało pieniędzy i sponsorów

Droga Tomali do Tokio nie była usłana różami. Jak to często bywa w niszowych konkurencjach - brakowało pieniędzy, sponsorów. By się utrzymać, musiał pracować. Był rozdarty, bo w sporcie na najwyższym poziomie nie ma półśrodków. Jeśli chciał osiągnąć sukces, musiał poświęcić wszystko. Trzy treningi dziennie między zajęciami zawodowymi było bardzo trudno wcisnąć. Razem z ojcem Grzegorzem postanowili zaryzykować.

Najpierw postawił na sport, potem zmienił dystans. Te dwie decyzje - jak się okazało 6 sierpnia 2021 - były najlepszymi w życiu złotego medalisty z Tokio.