Pani Karolino, rok temu po powrocie z mistrzostw świata, mówiła
Pani, że była tą osobą, która musiał trzymać w ryzach całą drużynę - w
tych dobrych i w tych mniej dobrych chwilach. Pewnie przez ten rok
niewiele się zmieniło?
Miał temu pomóc ten turniej w Maladze. Jak Pani oceni te spotkania?
Jeszcze w Maladze liczyłyście na to, że kontuzja Kingi Byzdry nie
okaże się tak poważna. Dowiedzieliśmy się jednak, że nie będzie w
stanie pomóc Wam na tym turnieju. To duża strata.
Kto
Panią najbardziej wspiera w takiej mobilizacyjnej pracy na boisku. Jak
coś nie idzie, to od kogo dostaje Pani największe wsparcie?
Rywalki? Hiszpanki -
grałyście z nimi. Była porażka, ale jak większość z Was mówi - nie
odkryłyście wszystkich kart. Węgierki - dziewczyny mówią, że to może być
najtrudniejszy mecz, bo to gospodynie turnieju. Rosjanki zawsze groźne.