To pierwsza porażka zespołu z Płocka, który w pierwszej rundzie pokonał aktualnych mistrzów kraju we własnej hali 27:26. Podopieczni trenera Xaviera Sabate w 19 spotkaniach zgromadzili komplet punktów, ale niepowodzenie w stolicy regionu świętokrzyskiego kosztowało ich stratę fotela lidera. W Hali Legionów „Nafciarze” nie mieli nic do powiedzenia, już do przerwy przegrywając ośmioma bramkami (7:15).

Reklama

Super mecz zagrała cała drużyna. Wszystko u nas zafunkcjonowało od obrony po atak. Każdy z nas dołożył swoja cegiełkę do końcowego sukcesu” – ocenił Alex Dujshebaev.

„VIVE zagrało bardzo dobry mecz, a my bardzo zły. Rywale zniszczyli nas kontratakami, świetnie bronił też Andreas Wolff” – komplementował zwycięzców trener „Nafciarzy” Xavier Sabate. Podobnego zdania był też prawoskrzydłowy Wisły Michał Daszek.

Nie zagraliśmy swojej piłki ręcznej. Zespół z Kielc zagrał bardzo dobrze, ale można było się tego spodziewać. Nam zabrakło lepszej gry w obronie. Pogrążył nas atak pozycyjny, a rywale zabili nas kontrami” – nie ukrywał reprezentant kraju.

Różnicę zrobili też bramkarze. Adam Morawski zanim został zmieniony nie odbił żadnego z 11 rzutów kielczan. Jednym z najlepszych zawodników w zespole mistrza Polski był natomiast Andreas Wolff, który bronił z ponad 40-procentową skutecznością. „Andy jak zwykle miał swój dzień. Wiedzieliśmy, że możemy na niego liczyć. Dzięki jego świetnym interwencjom mogliśmy wyprowadzać groźne i skuteczne kontry” – chwalił niemieckiego bramkarza rozgrywający VIVE Władysław Kulesz.

Oba zespoły przystąpiły do kolejnej odsłony „świętej wojny” osłabione. W szeregach VIVE zabrakło kontuzjowanego już od dłuższego czasu Tomasza Gębali oraz Krzysztofa Lijewskiego, Angela Fernandeza Pereza i Igora Karacica. Z powodu limitu zawodników spoza Unii Europejskiej nie wystąpił również Doruk Pehlivan. Rywale musieli sobie radzić bez Lovro Mihica, Przemysława Krajewskiego, Ondreja Zdrahali i zawieszonego na dwa mecze Renato Sulica. Po kieleckim zespole nie było widać braków kadrowych, ale po drużynie z Płocka już tak.

Kielczanie po tym względem są fenomenalni. Drugiego takiego zespołu nie znajdziemy w całej Europie. Na wiele meczów polskiej ekstraklasy jeżdżą w jedenastu, dwunastu, a wszyscy wiemy jak te spotkania w ich wykonaniu wyglądają i jakimi wynikami się kończą” – nie krył słów uznania pod adresem zespołu z Kielc Daszek.

Tak jednostronnego meczu między dwiema najlepszymi polskimi drużynami w Kielcach nie oglądano już dawno. Podobnego zdania był też selekcjoner reprezentacji Polski Patryk Rombel. „Faktycznie dzisiaj dystans między tymi zespołami był spory, ale wynikało to przede wszystkim ze świetnej postawy drużyny z Kielc, bo podczas ostatnich +świętych wojen+ aż takiej różnicy nie było” – przyznał szkoleniowiec.

Radosne nastroje w zespole gospodarzy tonował Tałant Dujszebajew. „Jesteśmy zadowoleni, że wygraliśmy, ale nie chciałbym, aby była tutaj wielka euforia. To tylko jeden mecz. Podobnie było w październiku, kiedy przegraliśmy jedną bramką. Musimy walczyć dalej. Musimy twardo stąpać po ziemi" – zaznaczył kirgiski szkoleniowiec.

Po 20 kolejkach oba zespoły mają po 57 punktów, ale liderem są kielczanie, którzy mają lepszy bilans spotkań z płocczanami.