Przy pustych trybunach rozegrali swój trzeci mecz, a drugi na wyjeździe w Lidze Europy piłkarze ręczni Orlen Wisły, którzy zmierzyli się z francuskim zespołem Fenix Toulouse.

Reklama

Z powodu koronawirusa i kontuzji w zespole, do Francji poleciało tylko 13 zawodników, w tym dwóch bramkarzy. W domu zostali: Michał Daszek, Niko Mindeghia, Zoltan Szita, Sergio Abel, Leon Susnja, Mikołaj Czapliński i Predrag Vejin.

Bardzo dobrze rozpoczęli płocczanie, wypracowując sobie niewielkie prowadzenie po trzech golach z rzędu Leo Dutre (1:3). w 7. min gospodarze doprowadzili do wyrównania 3:3, ale potem coś się zacięło w ich szeregach i w 10. min Orlen Wisła prowadziła 6:3. Trener Fenixa poprosił o przerwę w grze, ale nie przyniosła rezultatu, a płocczanie dorzucili siódmego gola.

Tuż po pierwszym kwadransie pojedynku Orlen Wisła prowadziła 9:4, ale tym razem to w jej szeregi wkradła się nerwowość i brak skuteczności. W efekcie w 23. min gospodarze rzucili kontaktową bramkę na 10:11 i trener Xavi Sabate poprosił o czas. Na wiele to się zdało, w 25. min na tablicy wyników był remis 11:11. W końcówce lepiej spisywali się zawodnicy Orlen Wisły, którzy rzucili trzy, a gospodarze tylko jednego gola. Spora w tym zasługa płockiego bramkarza Adama Morawskiego, który miał znakomite wejście na parkiet pod koniec pierwszej połowy meczu.

Zdecydowanie lepiej druga połowę rozpoczęli gospodarze, którzy zdobywając trzy kolejne gole wyszli pierwszy raz w meczu na prowadzenie. Płocczanie popełniali sporo błędów, w pierwszym kwadransie drugiej połowy gospodarze rzucili sześć, a Orlen Wisła tylko trzy bramki. Przy prowadzeniu Fenixa 18:17 trener Sabate po raz drugi poprosił o czas.

Płocczanie się rozbudzili i choć w 47. min gospodarze prowadzili 20:18, to po bardzo dobrym okresie gry, goście nie tylko doprowadzili w 50. min do wyrównania 21:21, ale w 52. mieli już dwie bramki przewagi, a trener Phillippe Gardent poprosił o czas.

Końcówka spotkania byłą niezwykle emocjonująca. W 58. min, po serii błędów płocczan, był remis 24:24, a chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie. W akcji Orlen Wisły kontuzji doznał Zoran Ilic i został zniesiony na noszach do szatni.

50 sekund przed końcem spotkania, przy remisie 25:25, trener Fenixa wykorzystał ostatnią przerwę w grze, ale jego zawodnicy stracili piłkę, Orlen Wisła rozpoczęła atak i wtedy, 20 sek. przed ostatnim gwizdkiem sędziów, Sabate poprosił o czas. Goście doskonale rozegrali piłkę, a do bramki wpakował ją Alvaro Ruiz i płocczanie wygrali spotkanie.

Mecz 6. kolejki, rozpoczynający rundę rewanżową fazy grupowej Ligi Europy Orlen Wisła zagra u siebie za tydzień, 8 grudnia z Fenix Toulouse. Z pierwszej rundy płocczanie mają jeszcze jeszcze do rozegrania dwa mecze, w 2. serii ze słoweńskim Metalurgiem w Skopje i w 4. - z hiszpańskim Abanca Ademar Leon.

Fenix Toulouse Handball - Orlen Wisła Płock 25:26 (12:14).

Fenix: Jef Lettens, Oliveira de Almeida – Remi Leventoux, Henrik Jakobsen 1, Maxime Gilbert 2, Eduard Kempf 4, Uros Borzas 4, Pierre Soudry 1, Nemanja Ilic 2, Romain Giraudeau 1, Ayoubt Abdi 2, Luka Sokolic, Sadou Ntanzi 8.

Orlen Wisła Płock: Adam Morawski, Ivan Stevanovic - Philip Stenmalm 1, Alvaro Ruiz 7, David Fernandez 1, Krzysztof Komarzewski 1, Przemysław Krajewski 4, Mirsad Terzic 1, Jeremy Toto 3, Leo Dutra 4, Lovro Mihic 1, Zoran Ilic 3.

Kary: Fenix - 8, Orlen Wisła – 8 minut. Sędziowie: Renars Licis i Zigmars Sondors (Łotwa). Mecz bez udziału publiczności.

Reklama