To był jeden z najważniejszych turniejów Jelińskiej w karierze, choć jak sama przyznała, nie był najtrudniejszym pod kątem sportowym. A to dlatego, że w zawodach kwalifikacyjnych, nazywany przez szermierzy "dobijakami", nie startują m.in. reprezentacje, które na igrzyska zakwalifikowały się do turnieju drużynowego.
- powiedziała 28-letnia florecistka.
W finałowej walce, która jej zdaniem była najtrudniejszą w imprezie, pokonała wyżej sklasyfikowaną Hiszpankę Marię Marino 12:9. Jak przyznała, po zakończeniu pojedynku nie mogła wykrztusić z siebie słowa.
"Igrzyska moim marzeniem"
- wyjaśniła.
Tych marzeń Jelińska nie spełniłaby, przynajmniej nie w tym roku, gdyby nie potknięcie jej koleżanki z reprezentacji Julii Walczyk. Florecistka KU AZS-UAM Poznań podczas ostatnich zawodów Pucharu Świata w Dausze odpadła w eliminacjach. Jelińska dotarła do 1/32 finału, ale ta impreza była podwójnie punktowana i to sprawiło, że przeskoczyła Walczyk w światowym rankingu, uzyskując prawo startu w "dobijaku".
Czasu na świętowanie sukcesu nie było zbyt wiele, gdyż noc była krótka. Już o 3.30 reprezentacja miała wylot z Madrytu.
- przyznała.
Jelińska była jedynym polskim reprezentantem, któremu w Madrycie udało się wywalczyć kwalifikację. Szansy nie wykorzystali szpadzista Radosław Zawrotniak, szabliści Michał Kenz i Sylwia Matuszak oraz florecista Michał Siess.