Dlaczego akurat ten sport? "To był czysty przypadek. W ogrodzie swojego domu w Liverpoolu pod jednym z drzew znalazłem zakopany, zardzewiały kij golfowy. Kupiliśmy z synem kilka piłeczek i zaczęliśmy trenować. Ucierpiały tylko na tym nasze drzewa" - wspomina z uśmiechem "Dudi" na łamach "Faktu".

Już pierwszego dnia w Madrycie Polak znalazł wspólny język z większością gwiazdorów hiszpańskiej drużyny. "Z Rudem van Nistelrooyem i Mahamadou Diarrą znałem się od dawna. A z Guttim i Julio Baptistą połączyła nas miłość do golfa. Chłopaki kupują kije nawet po 600 euro za sztukę. Na ogromnych zielonych polach możemy przesiadywać całymi dniami. Ale czasu wolnego nie mam prawie w ogóle, więc ostatnio gramy tylko do dziewiątego dołka" - opowiada Dudek. I zapewnia, że nie zna lepszego sposobu na poprawę nastroju: "Zapominasz o wszystkich kłopotach. Liczy się tylko kij, piłeczka i celne uderznie..."

"Chcecie zobaczyć, o co w tym chodzi? Proszę bardzo!" - piłkarz zaprasza nas na trening. Już po chwili uczy wysłanników "Faktu" podstawowych zasad gry. "Rozstaw nogi szeroko, złap kij lewą ręką. O tak, ale nie ściskaj za mocno!" - tłumaczy nasz bramkarz.

W bramce Królewskich numerem 1 jest Iker Casillas, ale reprezentant Polski nie traci nadziei, że w końcu nadejdzie jego czas. "Cierpliwie czekam na swoją szansę. Ciężko trenuję i liczę, że rozegram kilka meczów w sezonie" - mówi Dudek. "Doświadczenie, które zdobędę w Realu, wykorzystam dla dobra naszej piłki" - zapowiada Polak.

Drugi bramkarz Królewskich ma w hiszpańskim klubie wszystko, czego dusza zapragnie. Luksusowe audi S8, dom pod Madrytem i treningi w najnowocześniejszym w Europie centrum szkoleniowym. Wielokrotny reprezentant Polski nie ma wątpliwości, że dokonał właściwego wyboru.

"Na własne oczy mogę się przekonać, czy piłkarze balują, czy w szatni jest dobra atmosfera, czy treningi są na światowym poziomie, czy może tym wszystkim steruje komputer. Miliony ludzi interesuje, co się dzieje w tym klubie, a ja widzę to wszystko od kuchni" - dodaje piłkarz.