Paweł Golański wie, że zawalił drugiego gola w meczu z Niemcami. "Mam do siebie o to pretensje. Mogłem i powinienem trafić w piłkę" - zawiesza głos. Polak mówi, że na boisku w Klagenfurcie działy się dziwne rzeczy. O bramce zdecydowały ułamki sekundy.
Golański wie, że przy bramce był winny jak mało kto. "Na dziesięć takich sytuacji obrońca dziewięć razy nie trafia w nogę rywala. A ja trafiłem w Schweinsteigera" - przyznaje.
Polski obrońca tłumaczy, że wszystko działo się bardzo szybko, a on nie chciał wybijać piłki na rzut rożny. Skończyło się golem i... zmianą Golańskiego. "Miałem skurcze, sam o to poprosiłem" - wyjaśnia obrońca kadry Beenhakkera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane