Kiedy Cristiano Ronaldo odszedł ze Sportingu Lizbona, jego miejsce zajął Nani. Jednak portugalskie media już wtedy donosiły, że wkrótce na tej pozycji występować będzie jedna z największych nadziei portugalskiej piłki, David Caiado Dias. Kariera jego potoczyła się jednak inaczej i dziś piłkarz wylądował w Polsce.
David Caiado Dias furory w Lizbonie nie zrobił i w letnim okienku transferowym trafił do zespołu Zagłębia Lubin.
"Zaskakujące prawda? Uznałem, że Zagłębie to dobre miejsce do odbudowania kariery. Bo niestety do tej pory prześladował mnie pech. Kolejne sezony traciłem przez kontuzje" - mówi Caiado dla "Super Expresu".
Piłkarz wierzy, że wyczerpał już limit pecha. Przekonuje też, że nie jest tak podatny na urazy, jakby się mogło wydawać.
"Żaden z urazów nie wynikał z przemęczenia, nie zawiniła budowa ciała, czy kruche kości. Każda kolejna kontuzja to po prostu uraz mechaniczny, jaki może się zdarzyć każdemu. Wierzę, że limit pecha już wyczerpałem" - mówi zawodnik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl