Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Zagłębia Lubin mocno przeżywa mecze ligowe

13 października 2007, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Ciśnienie tak mi skacze, że nasz fizjolog, profesor Chmura, zalecił mi zjedzenie kilku ząbków czosnku, bo to pomaga. Ale ja czosnku nie lubię, więc z tej rady nie skorzystam" - śmieje się Czesław Michniewicz. Trener Zagłębia Lubin podczas ostatniego meczu swojej drużyny omal nie zniszczył swojej eleganckiej marynarki.

Jeśli w sobotnim meczu Zagłębie pokona Legię na Łazienkowskiej, to tytuł mistrzowski po 17 latach wróci do Lubina. Szkoleniowiec lidera dostał zalecenie, aby zabrać do stolicy dużo... czosnku, bo pozwala on obniżyć ciśnienie, a to trenerowi ostatnio mocno podskoczyło.

Mecz Zagłębie - Widzew. Nagle, w ciągu 70 sekund, goście strzelają dwa gole i wychodzą na prowadzenie 2:1. Trener Michniewicz aż czerwienieje ze złości. "Jak się robi gorąco w trakcie meczu, to już tak mam, że zrzucam marynarkę. Ale spokojnie. Ubioru nie zniszczyłem. Szkoda by było, bo to marynarka od pana Janusza Wiśniewskiego. To bardzo zacny krawiec, ubiera się też u niego prezydent Kaczyński" - mówi Michniewicz.

"Z marynarką mam sporo wspólnego, bo skończyłem... szkołę marynarki wojennej" - śmieje się w rozmowie z "Super Expressem" szkoleniowiec lubinian.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj