Dziennik Gazeta Prawana logo

Dudek straci finansowo, ale zyska na prestiżu

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Transfer Jerzego Dudka do Realu Madryt potwierdza tylko, że bycie bramkarzem to fajny sposób na życie. Popularność, podróże i pieniądze. Co prawda Dudek zarobi mniej w Realu, niż teraz dostaje w Liverpoolu, ale zyska na prestiżu. Przecież nie każdy może być piłkarzem Realu Madryt.

Polska stała się potentatem w eksporcie bramkarzy. Nasi golkiperzy przechodzą do coraz silniejszych klubów. Jeszcze do niedawna spośród polskich czołowych zawodników, grających na tej pozycji, to Artur Boruc występował w najlepszym zespole - Celtiku Glasgow.

Tyle że jego koledzy nie próżnowali i poszli wyżej. Tomasz Kuszczak trafił do Manchesteru United. Łukasza Fabiańskiego kupił Arsenal Londyn, a Dudek po prostu zakasował wszystkich. Jest jedną nogą w Realu, najbardziej utytułowanym klubie świata.

Pięciu naszych najlepszych bramkarzy zarabia łącznie ponad 11 milionów złotych rocznie. Na rękę. Dyrektorzy banków czy prezesi rad nadzorczych firm mogą pomarzyć o takich kokosach.

W Madrycie "Dudi" może jednak zapomnieć o tak wysokich zarobkach jak w Liverpoolu. Rocznie straci na zarobkach trzy i pół miliona złotych. "W Realu Dudek zarabiałby przynajmniej o 1/3 mniej" - mówi "Faktowi" Juan Jose De Los Reyes Moron, licencjonowany menedżer FIFA z Madrytu. "Pytanie tylko czy Dudka interesuje siedzenie na ławce, bo jedynką w Realu pozostaje Iker Casillas" - dodaje.

Ale Dudkiem wcale nie musi być tak źle. "Z drugiej strony klub z Madrytu rozgrywa tyle spotkań co rok - w lidze, Pucharze Króla, Champions League, że na pewno mógłby liczyć na występy w bramce. To doświadczony zawodnik, na pewno przydałby się w kadrze Realu" - podkreśla menedżer Moron.

"Jurek zyska na tym, że znajdzie się w najlepszym miejscu świata do grania w piłkę. Zamknie też usta wszystkim swoim krytykom, bo Real byle kogo nie kupuje. Różnie może być tylko z grą, bo wygryźć Ikera Casillasa praktycznie się nie da" - mówi "Faktowi" Tomasz Frankowski, gracz Tenerife.

Od czasu do czasu Dudek z całą pewnością pojawi się na murawie, bo Królewscy grają w sezonie około 60 spotkań (liga hiszpańska, Liga Mistrzów, Puchar Króla Hiszpanii, mecze towarzyskie). Polak straci więc finansowo, ale na pewno zyska sportowo, bo przecież w Liverpoolu nie miał już żadnych szans na bronienie. A już sama gra w Realu to wielki prestiż. Piłkarze z Santiago Bernabeu popularnością dorównują najlepszym aktorom z Hollywood. Dlatego są też łakomymi kąskami dla reklamodawców. Może i Dudkowi dostanie się kawałeczek z tego tortu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj