"Zawsze marzyłem o dużym mieszkaniu. I ludzie z Arsenalu wynajęli takie dla mnie. Cała rodzina się zmieści, kiedy odwiedzi mnie w Londynie. Mam już telefon i samochód. Jazda lewą stroną? <Na razie się nie pchaj>, tak mi radzą" - śmieje się Łukasz Fabiański w rozmowie z "Faktem".
Bramkarz Kanonierów zaczął układać sobie życie na Wyspach. "Poznałem pierwszych piłkarzy Arsenalu, Robina van Persiego oraz Thierry'ego Henry'ego. Żałuję,
że ten drugi przechodzi do Barcelony" - mówi "Fabian".
Byłego bramkarza Legii czekają dwa ekscytujące miesiące. W lipcu zgrupowanie Arsenalu w Austrii, a w sierpniu mecz towarzyski z Rosją, w którym on i Tomasz Kuszczak z Manchesteru mają dostać szansę gry. "Na razie skupiam się na przygotowaniach. Wiem, że Arsene Wenger nie mówił o moich szansach na grę z czystej kurtuazji, on naprawdę we mnie wierzy. Ja też jestem przekonany, że mogę być w Arsenalu pierwszym bramkarzem" - przekonuje Fabiański.
W lipcu Polak nie będzie potrzebował towarzystwa, bo... i tak nie będzie go w domu. "Ale potem na pewno przyjedzie moja Ania i odwiedzą mnie rodzice" - wyjawia nasz reprezentacyjny bramkarz.
Czy Leo Beenhakker jest zadowolony z tego transferu? "Nie rozmawialiśmy jakoś wylewnie, ale wiem, że trenerzy kadry chwalą moją decyzję o przejściu do Arsenalu. Rozmawiałem dłużej z Fransem Hoekiem, który uznał, że to dla mnie idealny klub. Czemu? Bo Arsene Wenger lubi stawiać na młodych graczy" - przekonuje "Fabian".
2 lipca Łukasz zacznie spełniać swoje marzenia. Tego dnia wyleci do Londynu. A już dzień później rozpocznie przygotowania do nowego sezonu. "Jestem ambitny jak Tomek Kuszczak. On w
poprzednim sezonie zagrał kilkanaście meczów w barwach Manchesteru United. Na pewno nie powie, że to dużo i że jest z tego zadowolony. Jadę powalczyć. Każdy mecz w koszulce Arsenalu będzie
dla mnie wielkim krokiem do przodu" - kończy reprezentant Polski.