Dziennik Gazeta Prawana logo

Jerzy Dudek: To chyba mi się śni

13 października 2007, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Kiedy patrzę na klubowy znaczek Realu na swojej koszulce i na chłopaków, którzy tak jak ja siedzą przy stoliku, to myślę sobie: co ja tu robię? To jest niemożliwe. To chyba mi się śni" - Jerzy Dudek opowiada w austriackim Irdning "Faktowi" o swoich wrażeniach z pobytu w zespole "Królewskich".
Jak pierwsze wrażenia z pobytu w wielkim Realu Madryt?
Bardzo fajne! Wszystko, co dzieje się wokół jest niesamowite! Cała ta otoczka: zainteresowanie mediów, kibiców. To wspaniała sprawa!

Trudno przez to chyba skoncentrować się na treningach?
Nie. Przede wszystkim mam do wykonania swoją robotę na boisku. Muszę robić to, co do mnie należy. Pokazać, na co mnie stać. To dla mnie szansa, bo przez ostatni rok nie byłem już tak zmotywowany i zdeterminowany, żeby osiągnąć sukces. Teraz w Realu znowu mam chęć do treningu i pracy. Być może dzięki temu uda mi się odbić i znowu wrócić do reprezentacji?

Co uderza w Realu Madryt? Wielkość tego klubu, gwiazdy, które tu grają, zainteresowanie kibiców?
Na mnie największe wrażenie robi ten mały znaczek na koszulce. Kiedy patrzę na niego albo na chłopaków, którzy siedzą przy stoliku, to myślę sobie: co ja tu robię? To jest niemożliwe, to chyba mi się śni! Mam przecież już 34 lata. Real rzadko składa propozycje gry zawodnikom w moim wieku. Pomyślałem sobie, że kiedyś mógłbym opowiadać swoim dzieciom czy znajomym, że miałem propozycję gry z Realu, ale jej nie przyjąłem. Temu klubowi się jednak nie odmawia.

Jakie są różnice pomiędzy Liverpoolem a Realem?
W Liverpoolu nie ma mowy, by treningi były otwarte dla kibiców czy dziennikarzy. Jest jedna konferencja na tydzień i koniec. Tu jest inaczej. Masz akredytację, to spokojnie wchodzisz sobie na trening i szukasz informacji. Co do organizacji treningu - w obu przypadkach jest perfekcyjna. Real właśnie oddał do użytku nową bazę treningową za 18 mln euro. W Liverpoolu od trzech lata jest baza za 12 mln funtów.

Mieszkasz w pokoju z Ikerem Casillasem, swoim rywalem w bramce.
Wcześniej każdy z zawodników miał swój pokój. Trener Bernd Schuster postanowił to zmienić. Tak żeby była większa integracja w zespole. Ja miałem mieszkać z Ruudem van Nisterlooyem albo z Ikerem. Jestem z nim i dobrze, że tak się stało. To fajny i normalny chłopak. Takie lepsze poznanie się ociepli nam wzajemną rywalizację. Zresztą zawsze miałem bardzo dobre kontakty z innymi zawodnikami, a z bramkarzami w szczególności.

Real ma nowego trenera. Jakim człowiekiem jest Bernd Schuster?
Obserwuję go od kilku dni i wydaje mi się, że to szkoleniowiec podobny do Leo Beenhakkera. Bardzo otwarty, z każdym porozmawia, nie ma żadnych tajemnic. Widać, że ma dobry kontakt ze swoimi zawodnikami.

Jak postępy w nauce hiszpańskiego?
Powoli uczę się, łapię słówka. Kiedy wrócimy z obozu do Madrytu, będę chciał wziąć lekcje hiszpańskiego.

W piątek Real gra sparing z Stoke City. Jest trema przed debiutem w jedenastce Królewskich?
Jestem gotowy do gry. Mam teraz swoje pięć minut i postaram się je wykorzystać najlepiej jak mogę.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj