Piłkarze Dyskobolii Groclin Grodzisk Wielkopolski od powrotu z Azerbejdżanu zmagają się z tajemniczym wirusem. Wygląda na to, że w końcu przyszedł kres dla tej choroby i piłkarze zaczęli odzyskiwać siły. Efekty były widoczne już w Białymstoku, gdzie Dyskobolia ograła Jagiellonię 3:1.
"Boję się nawrotu choroby" - mówi "Faktowi" napastnik Dyskobolii Adrian Sikora, który został powalony przez zmutowanego wirusa grypy przywiezionego z Azerbejdżanu. Oprócz Sikory bóle dopadły Błażeja Telichowskiego, Radosława Majewskiego i Igora Kozioła.
"Po powrocie zjadłem obiad z żoną i synkiem, zdrzemnąłem się i jak się obudziłem, miałem dreszcze. Wieczorem wziąłem leki, które jednak nie pomagały" - opowiada Sikora. "Wtedy skonsultowałem się ze specjalistą od walki z wirusami doktorem Grzegorzem Biegańskim. On polecił mi lek o nazwie tamiflu. Po kilku dawkach chłopcy zaczęli odzyskiwać siły" - mówi dr Jacek Jaroszewski. Ten specyfik wykorzystuje się do leczenia ptasiej grypy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl