Milan, któremu pozostały jeszcze do rozegrania dwa mecze, ma obecnie dziewięć punktów przewagi nad mistrzem z ubiegłego roku - Interem. Wprawdzie wicelider gra w niedzielę z Fiorentiną, ale nie zdoła już wyprzedzić lokalnego rywala.

Reklama

W Serie A przy równej liczbie punktów decyduje bowiem bezpośredni bilans meczów, a ten jest korzystniejszy dla Milanu. Tak naprawdę już przed rozpoczęciem 36. kolejki można było gratulować "Rossonerim" końcowego sukcesu.

"Czy czujemy się mistrzami? W futbolu wszystko jest możliwe, ale na 99 procent jesteśmy pewni triumfu w lidze" - przyznał w piątek trener Milanu Massimiliano Allegri, który już w pierwszym roku pracy zdobył najcenniejsze krajowe trofeum.

Cenniejsze tym bardziej, że jego zespół przerwał pięcioletnią dominację w lidze Interu. Jak się okazuje, drugi z mediolańskich klubów zapłacił wysoką cenę za odejście do Realu Madryt trenera Jose Mourinho - bez niego nie zdołał obronić nie tylko tytułu w Serie A, ale również Pucharu Europy.

Po meczu w Rzymie piłkarze Milanu świętowali na środku boiska razem ze swoim trenerem, którego podrzucali do góry.

"Mówiono, że jesteśmy już +skończeni+. Podobnie opinie słyszałem o mnie. Pokazaliśmy wszystkim, ile jesteśmy warci. Odzyskanie tytułu po siedmiu latach to wielka sprawa. Allegri zasłużył na najwyższą notę. To on stoi za naszym sukcesem, potrafił utrzymać razem całą grupę piłkarzy Milanu" - przyznał doświadczony pomocnik tego zespołu Gennaro Gattuso.

"Wspaniała chwila. Po tym sukcesie Milan dalej będzie się rozwijał. Teraz chcemy przywieźć do domu Puchar Włoch" - dodał inny z weteranów drużyny Clarence Seedorf (we wtorkowym półfinale Milan zagra z Palermo).

W drugim sobotnim meczu 36. kolejki Serie A Palermo wygrało 2:1 ze zdegradowanym już Bari. W zespole gości zabrakło pauzującego za kartki Kamila Glika.