Holender nie podał nazwisk, ale po składzie w sparingach i przebiegu ostatnich treningów można się zorientować, kto wyjdzie na murawę stadionu Skonto w przyszłą środę. "Jeśli zajdą jakieś zmiany, to tylko z powodu kontuzji lub wyjątkowo dobrej formy któregoś z rezerwowych" - dodał Maaskant.

Warto zwrócić uwagę na trzy sprawy. Pierwsza to ta, że choć Wisła pozyskała lub jest tego bliska, aż sześciu zawodników, to na razie miejsce w wyjściowej jedenastce ma tylko dwóch z nich. "Tak, to prawda, że nie wszyscy nowi będą podstawowymi zawodnikami. Fundamentem zespołu są piłkarze, którzy wywalczyli mistrzostwo" - podkreślił Maaskant.

Holender planuje wystawić w Rydze Michaela Lameya na prawej obronie i Ivicę Ilieva na lewym skrzydle.

Na korzyść tego duetu działa to, że przyszli jako pierwsi. Po nich dołączył do wiślaków Gervasio Nunez, ale Argentyńczyk jeszcze nie zaaklimatyzował się w drużynie. Do wczoraj zaś zawodnikami Wisły wciąż nie byli Marko Jovanović, David Biton i Junior Diaz.

Druga ciekawostka to obecność w linii pomocy Cezarego Wilka. W zeszłym sezonie był on zwykle zmiennikiem Radosława Sobolewskiego. W Rydze mają wystąpić wspólnie i jest w tym logika. Po pierwsze, Wilk prędzej czy później przejmie kapitańską opaskę po Sobolewskim, więc powinien w tym sezonie wdrażać się do tego na boisku, a nie siedząc na ławce. Po drugie, wariant z tymi dwoma pomocnikami sprawdził się pod koniec ligi. Po trzecie zaś, Wisła nie zamierza huraganowo atakować Łotyszy, a taka wyrachowana gra odpowiada i Wilkowi, i Sobolewskiemu. "Najważniejsze, aby nie stracić w Rydze gola" - przyznał Tomaą Jirsak, zdradzając taktykę na mecz ze Skonto.

Wreszcie trzecia sprawa. Z podstawowego składu może wylecieć najlepszy strzelec mistrzowskiej drużyny Andraµ Kirm, który strzelił 9 goli. Teraz jednak Słoweńcowi grozi, że pójdzie na ławkę, bo jego miejsce ma zająć Iliev.

"Może się tak zdarzyć, ale tym się nie martwię, bo czym więcej dobrych zawodników, tym lepiej dla Wisły, a poza tym byłem już rezerwowym w pierwszej części ubiegłego sezonu i nic się nie stało".

O odsunięciu snajpera od podstawowego składu może zadecydować to, że Serb jest w stanie grać nie tylko na lewym, ale też na prawym skrzydle lub jako ofensywny pomocnik. Kirm na boisku, gdzie ostro walczy o swoje. Wyróżnia się pracowitością i systematycznością. I nie zamierza łatwo się poddać. "Na treningach chcę wykazać trenerowi, że zasługuję na miejsce w pierwszej jedenastce" - powiedział Słoweniec.

>>>Czytaj także: Były gracz Bayernu w Górniku