Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzecioligowiec bez respektu dla Wisły. Skończyło się 1:2

26 października 2011, 18:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wisła Kraków zakończyła przygodę trzecioligowej Limanovii, wygrywając w Limanowej w 1/8 finału 2:1 po dwóch golach Holendra Michaela Lameya. "Zabrakło nam koncentracji przy stałych fragmentach gry" - podkreślił trener gospodarzy Marian Tajduś.

Przed spotkaniem szkoleniowiec Limanovii, która w poprzedniej rundzie wyeliminowała Lechię Gdańsk, uważał, że pierwszy kwadrans pokaże, czy jego zespół będzie w stanie podjąć walkę z mistrzem Polski. Co prawda w tym okresie jego podopieczni stracili bramkę, ale jeszcze przy wyniku 0:0 Rafał Waksmundzki uderzył tuż nad poprzeczką.

Limanovia grała bez respektu dla rywala i wyrównała przed przerwą. Miejscowi kibice, którzy szczelnie wypełnili kameralny stadion, mieli swoją chwilę radości w 43. minucie gry. Po faulu Kostarykanina Juniora Diaza na Waksmundzkim sędzia podyktował rzut wolny, a pięknym strzałem popisał się Artur Skiba.

Sześć minut po przerwie goście znowu prowadzili. Po raz drugi asystą popisał się Czech Tomas Jirsak, a celnie głową uderzył - podobnie jak w pierwszej połowie - Lamey. Więcej goli nie było.

"Uważam, że zabrakło nam dziś koncentracji przy stałych fragmentach gry. Jeszcze w przerwie omawialiśmy gola straconego po rzucie wolnym, a w drugiej połowie po rzucie rożnym Wisła zdobyła drugiego" - powiedział strzelec jedynego gola dla Limanovii.

"Sensacji nie było. Chodziło nam właśnie o to, by przyjechać tu, wygrać, a następnie spakować się do autokaru i przygotowywać do kolejnego meczu ligowego. Przyznam, że bramka na 1:1 była bardzo ładna. Zresztą przed meczem mówiliśmy sobie, że trzeba uważać na to, jak ten zawodnik wykonuje stałe fragmenty gry. Potwierdził swoją klasę tym uderzeniem" - chwalił z kolei Skibę kapitan Wisły Cezary Wilk.

Trener Tajduś po meczu podkreślił, że spotkanie z "Białą Gwiazdą" była dla jego podopiecznych cenną lekcją. "Dla nas było to wspaniałe doświadczenie. Wisła pokazała, czego jeszcze moi piłkarze muszą się nauczyć. Dziękujemy za lekcję, uczyć trzeba się od najlepszych" - powiedział.

Z kolei szkoleniowiec Wisły Robert Maaskant chwalił organizatorów meczu. "Myślę, że Puchar Polski w tym sezonie jest bardzo interesujący. Spotkanie było bardzo dobrze zorganizowane, było dużo ludzi. Na boisku moim zawodnikom na pewno przeszkadzała duża różnica w jakości boisk, na których gramy na ogół w ekstraklasie a tą w Limanowej. Zresztą gospodarze też utrudnili nam bardzo zadanie" - zaznaczył Holender.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj