Dziennik Gazeta Prawana logo

Rewolucja w Lechii się udała. Zespół wreszcie wygrał

30 marca 2012, 20:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Janas mocno wstrząsnął zespołem. Rewolucja wyszła gdańszczanom na dobre, bo zespół wreszcie wygrał. Trzeba jednak przyznać, że pierwsza bramka dla Lechii mocno obciąża konto bramkarza bełchatowian. Nikt nie wie, jak on wpuścił tego gola.

Przed rozpoczęciem meczu PGE GKS Bełchatów z Lechią Gdańsk dwóch zawodników gospodarzy otrzymało kwiaty i pamiątkowe statuetki. W ten sposób władze bełchatowskiego klubu uhonorowały Tomasza Wróbla i Kamila Kosowskiego. Pierwszego za 150. a drugiego za 200. mecz w ekstraklasie. Wróbel jubileuszowe spotkanie rozegrał dwa tygodnie wcześniej przeciwko Wiśle Kraków (2:2) a Kosowski tydzień później z Legią Warszawa (1:1).

Gracze PGE GKS rozpoczęli więc spotkanie w dobrych humorach, ale na przerwę schodzili już mocno zdenerwowani. Powodem takiego nastroju była sytuacja z 41. minuty spotkania. Lechia oddała wówczas jedyny celny strzał w pierwszej połowie i objęła prowadzenie. Abdou Traore tuż przed linią pola karnego zdecydował się na uderzenie lewą nogą, po którym fatalny błąd popełnił Łukasz Sapela. Wydawało się, że bramkarz PGE GKS nie będzie miał najmniejszych problemów z odbiciem piłki, która jednak po jego rękach wpadła do siatki.

Cztery minuty po zmianie stron strzelec gola wystąpił w roli asystenta. Po rzucie wolnym i sporym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy piłka trafiła do Traore, który idealnie dograł ją do pozostawionego bez opieki na środku pola karnego Sebastiana Madery. Obrońca Lechii silnym strzałem z dziewięciu metrów podwyższył prowadzenie gdańskiego zespołu.

Gospodarze odpowiedzieli w 62. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Tomasza Wróbla i zagraniu Macieja Wilusza piłka trafiła do Marcina Żewłakowa. Napastnik wprowadzony do gry po przerwie nie zmarnował dogodnej okazji i strzałem z kilku metrów pokonał Sebastiana Małkowskiego. Radość graczy PGE GKS trwała jednak krótko, bo już pięć minut później grali w osłabieniu. Po kolejnym rzucie rożnym po starciu z Wiluszem na murawę upadł Paweł Nowak. Prowadzący mecz Paweł Gil uznał, że zawodnik gospodarzy uderzył rywala i za to zagranie pokazał mu czerwoną kartkę.

Liczebną przewagę goście wykorzystali w 75. minucie. Po doskonałym zagraniu Traore w sytuacji sam na sam z Sapelą znalazł się Piotr Grzelczak, który ustalił wynik meczu na 3:1 dla Lechii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj