To był błąd ludzki, błąd kolosalny i gigantyczny. Ktoś zaspał, a konsekwencje poniesie szary, fajny, normalny kibic- stwierdził Boniek, który w Radiu ZET komentował kompromitujące wydarzenia na Stadionie Narodowym.

Reklama

Po meczu patrzyłem na kibiców. 80% z nich było spoza Warszawy i oni musieli z tej Warszawy wyjechać, do domu, do pracy. Większość z nich dziś na spotkanie nie przyjdzie. A wydali pieniądze na mecz, który mógł być historyczny w ich kibicowskich przeżyciach - dodał Boniek.

Przyznał, że teraz z Polski śmieje się cała Europa. Jesteśmy jedynym narodem na świecie, który w czerwcu zamknął stadion, bo miało być słońce, a w październiku nie zamknął, bo miał być deszcz - mówił Boniek.

Były reprezentant przyznaje jednocześnie, że nie wie, kto powinien podjąć decyzje o zamknięciu dachu. Jak zwykle w Polsce jak coś się stanie, to nie ma jednego, co by się puknął w piersi i powiedział „bardzo przepraszamy”. (...) Nie było kogoś, kto by powiedział, że od 18.00 będzie ciągle padać i nie wiemy, jak ten drenaż to wytrzyma i to zagraża meczowi - mówił Boniek.

Ale to zostało powiedziane PZPN-owi. A PZPN nie chciał zamknięcia dachu - powiedziała Monika Olejnik.

Ja w to nie wierzę. To, co wczoraj widziałem, to było przepychanie płonącej piłki. Całe władze PZPN były w części dla VIP-ów i nikt o niczym nie wiedział - ocenił Boniek.

PZPN jest dziś tak słaby, że nawet bezdomny może powiedzieć, że to wina PZPN i wszyscy się zgodzą. Związek nie ma żadnych kart, żeby się bronić - dodał były słynny piłkarz.