Dom polskiego piłkarza położony jest w centrum Turynu, ale trochę na uboczu. Złodzieje musieli wiedzieć kogo i kiedy okraść. Sprawcy zostali uchwyceni na kamerach z monitoringu. Może ich złapią - mówi Glik w "Fakcie".

Reklama

Co zginęło z domu Glika? Torebki żony Marty, trochę innych kosztowności i około 3 tys. euro. W sumie straty szacuję na około 8 tysięcy euro (ponad 30 tysięcy zł) - ocenia piłkarz.