Jak podkreśla jednak w rozmowie w "Uważam Rze" więźniem politycznym się nie czuje. - mówi.
Przypomina, że tuż po zatrzymaniu przez policję został brutalnie pobity, a do dziś sprawa nie zastała wyjaśniona.
- wskazuje. - dodaje.
Dopytywany z kolei o przyczyny samego zatrzymania, wskazuje przede wszystkim na kwestie polityczne, bo - jak sam przyznaje - to on wymyślił żart z transparentem i hasłem "Donald Ma Tolę". podkreśla.
Według niego stawiane mu zarzuty handlu amfetaminą są wyssane z palca. - mówi. Podkreśla przy tym, że prawo .
- uważa.
Ale oburzenie "Starucha" budzi także sama ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. - przekonuje. I przypomina, że zaangażowanych jest w ten ruch w całej Polsce 100-150 tys. osób.
przekonuje.
Nieformalny lider kibiców Legii Warszawa wyszedł ze stołecznego aresztu 1 lutego, po tym jak wpłacił 80 tys. zł kaucji. Jest oskarżony m.in. o kupno kilograma amfetaminy, ciąży na nim również zarzut wprowadzenia do obrotu 5 kilogramów tego narkotyku.
To nie jedyne jego zatargi. Prokuratura uważa również, że to on uderzył w kwietniu 2011 roku piłkarza Legii Jakuba Rzeźniczaka - w twarz; po przegranym meczu.
"Staruch" był wcześniej karany także za rozbój.