Na pierwszym miejscu była piłka nożna, to znaczy Roma. Andreotti był jej kibicem od ósmego roku życia. Tylko dlatego, że wcześniej jej nie było. Prawdziwa jest legenda, że po zdobyciu przez rzymski klub mistrzowskiego tytułu w 1983, postarał się o to, aby brazylijski as Paulo Roberto Falcao, zwany "ósmym królem Rzymu", nie przeszedł do Interu. Jak twierdził, miało na tym zależeć także Janowi Pawłowi II.

Reklama

Giulio Andreotti stał na czele komitetu organizacyjnego rzymskiej olimpiady w 1960 roku. Jego pasją były również wyścigi konne na torze Tor di Valle. Nie afiszował się z tym jednak za bardzo. Uważał, że to, co uchodziło brytyjskiej królowej, przez Włochów mogłoby nie być najlepiej widziane.

Wszystkie imprezy sportowe rozgrywane w tym tygodniu rozpocznie minuta ciszy, która ich uczestnicy uczczą pamięć Andreottiego. Tak będzie też dzisiaj na starcie 4. etapu Giro d'Italia.