Wszystko wydarzyło się w czasie III-ligowego meczu rozgrywanego w Rozmierce pod Strzelcami Opolskimi. Spotkanie powoli zmierzało ku końcowi, gdy na trybunach zaczął się rumor - jeden z widzów upadł, dostał drgawek i przestał oddychać.

Reklama

Na pomoc pośpieszył mu jeden z piłkarzy, wezwany przez stojącego obok ojca. Mężczyzna, który leżał na ziemi, był siny, nie potrafił złapać tchu. Okazało się, że w jego przełyku utkwił kawałek sztucznej szczęki. Mężczyzna dostał ataku padaczki.

Podczas gdy ludzie siedzący obok nie byli w stanie mu pomóc, Mateusz Dłutowski wiedział od razu, co należy zrobić - wyjął fragment blokujący dostęp powietrza do płuc mężczyzny. Nie trzeba było nawet robić mu sztucznego oddychania.

Dłutowski, poza tym, że gra w piłkę, studiuje także medycynę - jest na IV roku. Jak sam mówi, nie czuje się bohaterem, choć po powrocie na boisko - gdy chorego zabrało już pogotowie - został przywitany brawami - podaje "Nowa Trybuna Opolska".